Muzyka

piątek, 11 kwietnia 2014

Axis Powers Academy 2 - "Ale dlaczego mówicie na nią "NecoMi"?"

Witka,
Tutaj ja - nareszcie coś wybazgroliłam, można powiedzieć, ze to kolejna część Axis Powers Academy 2. Jest to naprawdę dość dziwny i tajemniczy, pełny przemocy i dziwnych wydarzeń rozdział. Już chyba sam jego tytuł jest zagadkowy.. TAK MIAŁO WŁAŚNIE BYĆ! Więc zapraszam do czytania:


     - Proszę was, przyjmijcie go do siebie - oznajmił Germania, z błagalnym wyrazem twarzy. 

     Obok dyrektora Axis Powers Academy stał młody, około osiemnastoletni chłopczyna w obcisłych rurkach i wymiętolonej, przydługawej, czarnej koszulce z Nirvany, oraz creepersach na nogach, co dodawało mu +10 do wzrostu. Oczy miał pomalowane czarną kredką, a przynajmniej było to widać na jednym, bo drugie ukryte było pod czarną grzywką. Można powiedzieć - truEmo.

     Neco stanęła jak wryta a na jej twarzy mimowolnie ukazał się bulwers. Nie była zadowolona z tego faktu i wszyscy od razu wyczuli tą mroczną aurę.

     - Chyba sobie pan żartuje! - wycedziła celując palcem w chłopaka - Pan w ogóle wie kto to jest?!

     - Nowy uczeń Axis Powers Academy - Dżermania skinął głową - Nazywa się...

     - Daniel, ty cholero jedna, co tutaj robisz?! - NecoMi w jednej chwili znalazła się przy chłopaku i zaczęła trząść go za koszulkę.

     - Przyjechałem do szkoły - powiedział ów rzeczony Daniel i uśmiechnął się perfidnie - Jestem w drugiej klasie.

     - Jaja sobie robisz?!

     - Nie, mówię całkiem poważnie - wręcz zaśmiał się francowatemu.

     - Oni się znają? - całej tej akcji przyglądał się Fritz wraz z Tsume i Voltim.

     - Na to wygląda - przytaknął Pan Olo drapiąc jenota za uchem - Pan się nie boi, się go przygarnie. Jakoś przekonam Neco, tylko proszę o wyższą ocenę z literatury i będziemy kwita.

     Nowy wychowawca klasy drugiej spojrzał z politowaniem na rudowłosą, która w tej chwili goniła chłopaka po całym korytarzu, po czym zgodził się na propozycję hobbitki.

     - On ma przeżyć, jasne?

     - Tak jest - zasalutowała blondynka a jednocześnie z nią zasalutował Volti, który nadal nie spuszczał tamtej dwójki z oczu.

***

     NecoMi siedziała na wpół śpiąca przy jednym ze stolików w stołówce, miętoląc bez jakiegokolwiek celu widelczykiem po talerzu. Nie wyspała się, i to wcale nie podkrążone oczy o tym świadczyły a wielki kubek mocnej kawy. Obudziła się dzisiaj nieco później niż zwykle, nawet jeśli była to sobota, zdziwił ją fakt, że w pokoju nie zastała nikogo. Tsume i Volti przepadli jak kamień w wodę, a Daniel... jego nie chciała nawet widzieć na oczy.

     - Ma cheri, co robisz tutaj sama? - nagle przed stolikiem wyrósł Francis wraz z Vassilicą.

     Dziewczyna podniosła się z blatu stolika i spojrzała w ich stronę.

     - I co ci się stało? - dodał Rumun widząc jej stan.

     - Daniem mi się stał! - fuknęła Neco jednocześnie uderzając pięścią o stół.

     - Co? Ten śmieszny gość? - zachichotał Francuz - Całkiem spoko z niego facet, no i jest śmieszny.

     - Czy ty zdajesz sobie sprawę o kim ty mówisz? - w zielonych oczkach NecoMi pojawił się tajemniczy blask - Nie znacie tego diabelskiego nasienia tak dobrze jak ja!

     - Znasz go? - jedna brew wampira uniosła się ku górze.

     - Ależ oczywiście, ze znam - bąknęła NecoMi krzyżując ręce na piersi - Jak mogłabym nie znać kogoś z kim budowało się zamki z piasku?

     - Przyjaźń z dzieciństwa, hm?

     - Przyjaźń? No chyba nie! - tupnęła rozwścieczona rudowłosa dziewoja i ruszyła w stronę wyjścia, mijając obok siebie brunetkę zajadającą jabłko - O cześć, Usagi - nagle zrozumiała kogo zobaczyła i cofnęła się do niej z wielkim zdziwieniem - USAGI?! Co ty tu robisz?!

     - Myślę, że jem jabłko - uśmiechnęła się shinigami - I wracam do Axis Powers.

     - Ratujesz mi życie! - Neco zaczęła potrząsać dziewczyną za koszulę.

     - Serio? - mruknęła niewzruszona brunetka dalej spożywając jabłko.

     Na twarzy rudowłosej pojawił się ogromny i przebiegły zarazem uśmieszek a w zielonych oczkach pojawił się tajemniczy blask. Oj tak, tym razem to nasza kocia osobowość okazała się być wielkim knujem.

     - Wiesz, gdzie jest Ivan? Chciałabym sięęęęę... - Usagi nie dokończyła swojego wywodu gdyż Neco pochwyciwszy ją za ramię zaprowadziła ją na chama do pokoju jej i Tsume, gdzie również obecnie pomieszkiwał Daniel.

     Gdy obie tam weszły, niema wywarzając drzwi, zobaczyły tam sporą grupkę osób, które zebrały się wokół ów rzeczonego Daniela, który pokazywał wszystkim karciane sztuczki. A takze Alucard, który oglądał na plaźmie "Adventure Time".Jednak gdy weszły, oczy wszystkich zwróciły się w ich stronę.

     - USAAAAAGI!~ - Rosjanin, który ukrywał się pod trampoliną, wystrzelił jak z procy  i zaczął ściskać shinigami tak mocno, że ta ledwo co mogła załapać oddech.

     - Daniel - Neco zwróciła się z ironią do chłopaka, gdy wszyscy już oswoili się z faktem powrotu brunetki -  - No widzisz jak wyszło. Pakujesz manatki i szukaj innego miejsca w akademiku. Usagi jest lokatorką naszego pokoju.

     Atmosfera zgęstniała. Zrobiło się nieprzyjemnie. Nikt nie znał Neco z tej strony. Prócz Taurysa, z wiadomych powodów, nie odnosiła się tak chłodno, oschle i chamsko. Nawet gdy Bastet przejmowała nad nią kontrolę.

     - Neco, przecież znajdzie się tu dla niego jakiś kat - odezwał się Pan Olo, który do tego czasu milczał.

     - Tsume, tu nie o to chodzi. Wy go nie znacie. nie tak dobrze jak ja. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego, rozumiesz? - odrzekła rudowłosa już nieco spokojniej.

     - Ale dlaczego, Neco? - wtrąciła się Eldzia, która również tam była.

     - To naprawdę długa historia - Dan uśmiechnął się lekko, niemal niezauważalnie patrząc wprost na rudowłosą wiccankę - Ale nadal nie rozumiem dlaczego nazywacie ją "NecoMi".

     W tym momencie dziewczyna pobladła. Można powiedzieć, że zrobiła się niemal biała jak ściana. Wszyscy utkwili w niej wzrok i wyczekiwali w milczeniu.

     - Zamorduję cię - wycedziła przez zęby a Daniel otrzymał wyraźny sygnał aby brać nogi za pas.

     - No, no, no, spokój Kocie - powiedział Ludwig, zatrzymując dziewczynę - Nikt nie będzie tutaj nikogo mordował.

     - Ona co jedyne ma wspólnego z kotami, to to, że jednego posiada - dodał czarnowłosy nadzwyczajnie spokojnym tonem.

     - Dan, posłuchaj mnie choć raz: zamknij się i już nic więcej nie mów. Ja jestem NecoMi - fuknęła z przytupem.

     - Nie no przecież... - Daniel podrapał się po głowie - Nie powiedziałaś im?

     - Skończ...

     - Poważnie, nie powiedziałaś im?

     - Skończ.

     - Wiesz, ze to nie fer względem ich wszystkich?

     - Skończ!

     - Coni, ale nie można uciekać przed sobą.

     - SKOŃCZ! - jej oczy zaszkliły się.

     - Coni, ale tak...

     - Proszę cie, przestań - dziewczyna rozpłakała się gwałtownie a chłopak od razu znalazł się obok, aby ją przytulić, a następnie dziewczyna dodała wycierając nos w jego koszulę - Nie chcę słyszeć tego już nigdy więcej...

     Wszyscy zebrani przyglądali się tej scenie z wielką uwagą całkowicie nie wiedząc o co chodzi. Jednak Seszele nagle coś olśniło i dorzuciła swoje trzy grodze:

     - Coni... Coni Convalia? - Dan leciutko skinął głową - Wiedziałam, ze skądś ją kojarzę. jednak nie wiedziałam skąd to moje wrażenie się wzięło, teraz wiem.

     Neco spojrzała w jej stronę.

     - Nie masz się co bac - powiedział Dan - Nie możesz wciąż uciekać przed przeszłością, bo to część twojego życia. A ty powinnaś być dumna z tego kim jesteś. Więc pozwól wszystko wyjaśnić.

     - Zamorduje cię kiedyś za to wszystko, zobaczysz Dan.

     - Też cię kocham, Coni - uśmiechnął się chłopak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz