Dawno nie pisałam, ale nie miałam weny a właśnie dzisiaj jakoś zebrało mi się na napisanie kolejnego rozdziału Axis Powers Academy. Zapraszam do czytania ^^
Wszem i wobec panowała kompletna cisza, którą co sekundę przerywało tykanie zegarka, który NecoMi kupiła po cholerę na jakimś bazarku z rzeczami typu Made in China. Był to czwartek i jak na początek tygodnia przystało, o wczesnej godzinie jaką była 14:10, Pan Olo energicznie instłował pewnych szemranych gości jak wynieść z pokoju łóżko aby następnie na jego miejsce wstawić coś, co zwykły obywatel nazywa potocznie...
- Co tu do cholery, robi trampolina?! - gdy tylko NecoMi otworzyła drzwi, stanęła w nich z Arthurem, na którego twarzy pojawiło się takie samo zdziwienie jak u rudowłosej wiccanki.
- To dla rozluźnienia - stwierdziła Tsume siedząc wraz z Voltim na nowym wyposażeniu pokoju dziewczyn - nawet nie wiesz jak trudno było mi to cacko tutaj przemycić przed Integrą.
- Boże! Integra! Jak ona to zobaczy to możemy się pożegnać z Axis Powers Academy! - NecoMi wpadła w niemałą panikę lecz posiadaczka tego Jedynego Pierścienia pozostała niemal niewzruszona faktem iż na takie coś mogła zostać wyrzucona ze szkoły.
- Robisz widły z igły - mruknęła jednocześnie spoglądając w stronę Arthurowatej facjaty z brwiami ponad wymiar - Wy... znowu razem? - bąknęła podejrzliwie.
- Co? - NecoMi i tleniony blondyn spojrzeli po sobie, aby następnie prawie wybuchnąć śmiechem, na co nad głową Tsume pojawiła się dziwna, mała fioletowa chmurka.
- Ja rozumiem, że mogłaś tak pomyśleć - zachichotał Arthur wskazując na podobieństwo ubrań w stylu punk na nim i Neco, a także chodziło mu o to, że przyszli razem - Ale nic więcej prócz przyjaźni Neco nie mogła mi dać.
Niebieskie oczęta Pana Olo zostały automatycznie skierowane w stronę dziewczyny, której wyraz twarzy nijako odnosił się do panującej sytuacji i do tego, że z wielkim zacieszem wcinała kebaba, co go dostała od Turka Sadiqu.
- Panciu, coś mnie tu nie gra - stwierdził Volti, przeszywając NecoMi swoimi patrzałkami.
- Mnie też - Tsume odbiła się od trampoliny i wykonując zacne salto w powietrzu, niemalże uderzając głową o sufit, wylądowała przed swoja współlokatorką i spojrzała na jej oczy, niczym u kota, po czym zdzieliła ją przez łeb czymś, co wyglądało jak notes - Bastet! Przestań bawić się moją córką chrzestną!
W tymże momencie coś czarnego opuściło ciało NecoMi, przybrało postać węża z głową kota, prychnęło pogardliwie w stronę Pana Olo i wpełzło pod łóżko. Całej tej akcji przyglądał się Arthur z rozdziabioną paszczęką i otwartymi szeroko oczami.
- Ale.. jak ty...? - wydukał.
- To proste - stwierdziła hobbitka wzruszając ramionami - Neco nigdy by nie zjadła niczego co pochodzi z Turcji! - okrzyknęła poważnie jednym okiem zerkając na przyjaciółkę, która zbierała się z podłogi, a drugim na jenota, który skakał na trampolinie wykonując zaiste backflimy i frontflipy.
***
- Natan pochwycił za ostrą szpadę, której tafla odbijała światło pobliskiej latarni. Czul euforię. Każda cząstka jego ciała przepełniała się bezgraniczną radością z faktu iż zaraz dozna niesamowitej rozkoszy. Chłopak spoglądał teraz z góry na swoją nowo poślubioną żonę. Wyglądała tak pięknie w samej bieliźnie, błagająca o litość, z tym strachem wymalowanym na zapłakanej twarzy. Została zwiedziona na manowce, a jej szloch milkł, odbijając się głucho w przestrzeni. Błagała go, prosiła, płakała, lecz żadne prośby nie docierały do Natana. Był głodny, spragniony a ona doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co zaraz się wydarzy. Mężczyzna powoli ale zdecydowanie przejechał zimną klingą po gardle żony, z którego trysnęła szkarłatna posoka. Następnie, nie zwracając uwagi na to, ze kobieta jeszcze żyje, rozciął jej brzuch i zaczął wyrywać wnętrzności, jedno po drugim, delektując się smakiem krwi, którą zlizywał z palców...
- STOP! Przestań już, Natasha - Germania osunął się bezwładnie na krzesełko umiejscowione przy biurku i zakrył twarz dłońmi.
Białorusinka spojrzała w jego stronę z lekkim zdumieniem, a następnie w kierunku Neco, która leżała na podłodze, a kilka osób od dłuższego czasu usiłowało ją ocucić. Natomiast Tsume wsłuchała się w tę makabryczną opowieść i...
- Czytaj dalej! Co zrobił z tymi bebechami?!
- Dlaczego ja zostałem nauczycielem? - zapytał sam siebie Germania - Było mi pójść na tą emeryturę. Ale nie... ja musiałem ulec grupce dzieciaków...
- mam czytać dalej? - mruknęła słowianka, lecz wszyscy (prócz Tsume) jednocześnie okrzyknęli "NIE!!!", a Pan Olo pochwyciwszy jej wypracowanie, dokończył czytanie w samotności.
Wtem do klasy niczym rakieta wpadł przejęty Tosiek, wraz ze swymi towarzyszami - Gilbertem i Francisem, a zwani oni byli razem Bad Trio. Cała klasa druga, jak i nauczyciel literatury spojrzeli w ich stronę z wielkim zdziwieniem na twarzy.
- O co chodzi, braciszku Hiszpanio? - bąknął przerażony Feliciano, który w obecnej chwili chował się za Seszele.
- Nadchodzą! - Antonio rozpostarł ramiona i z wielkim uśmiechem na twarzy i błyskiem w oku, oznajmił wesołą nowinę.
- No ale kto, do jasnej anielki?! - jedna brew Alfreda uniosła się do góry.
- Moje... dzieci! - Hiszpan wyglądał jakby właśnie objawił mu się stwórca i niemalże padł na kolana, lecz Gilbo i Francis chwycili go w ostatniej chwili i wywlekli z klasy.
Klasa druga spojrzała po sobie porozumiewawczo, po czym wszyscy udali się przed gmach szkoły gdzie stało już nasze szalone Bad Trio i uchachany Tosiek grający na gitarze:
- Moje dzieci kochane, chodźcie do taty~
Bo ja was kocham, teraz i przed laty~
Moje kochane czerwone dzieci~
Ten czas z wami, niechaj już leci!~
Na horyzoncie ukazała się duża ciężarówka opakowana po brzegi świeżymi, hiszpańskimi pomidorkami. Pędziła z zawrotną prędkością, na oślep, slalonem, tak jakby jej kierowca za dużo wypił.
- Panie Chrystusowy! - Dżermania chwycił się za głowę - jak Integra to zobaczy...
Lecz to nie był jeszcze koniec. Za ciężarówką biegło rozwścieczone stado kucyków Pony, na których grzbiecie siedzieli Hunowie. Pojazd zatrzymał się dosłownie milimetry przed nosem Antośka, który od razu zanurkował w czerwonych skarbach natury, a stado Hunów na kucykach biegło dalej, wprost na budynek szkoły.
- KUKURYDZA W KOLBACH! - darła się Tsume, wymachując czymś co miało być ów kukurydzą, choć jej wcale nie przypominało.
Cóż, w końcu trzeba jakoś zarobić na spłacenie raz za trampolinę, prawda?
Kiedy tabun rozwścieczonych kucyków przebiegł i ostatni z Hunów zapłacił za swoją kukurydze, drzwi od ciężarówki otworzyły się i wyszedł ze środka słomiasty jegomość w ciemnych okularach. Ukłonił się lekko i przemówił melodyjnie głosem Niemena:
- Czy macie może złoty róg? Czapkę z piór?
- Nie, nie mamy - zaprzeczył Matthew.
- W cholerę! To po co ja tu przyjeżdżałem?! - zaklął Chochoł rozbijając ze złości swoje okulary, a następnie depcząc je - Tyle drogi na nic!
- Chochoł? - snop siana usłyszał za sobą głos, na którego dźwięk rozbrzmiewały radośnie piski fungirls'ów i funboy'ów, albowiem za słomiastym jegomościem stał dostojny, nieziemsko przystojny woźny z sal sądowych wszystkim znany...
- Pan Dudzik! - stado uchachanych dziewcząt jak i chłopców niewiadomego pochodzenia otoczyła policjanta chcąc uzyskać od niego autograf. Tsume również wykorzystała sytuację i wymieniła z nim numery telefonów.
- A teraz - pan Dudzik artystycznie podciągnął swój pas i obezwładnił chochoła - Aresztuje cie pod zarzutem odebrania głosu Niemenowi. Każde słowo może być użyte przeciwko tobie, więc lepiej zachowaj milczenie.
- Pfff~
- Cicho, bo kare porządkową przypierdolę! - oburzył się pan Dudzik i odszedł z nim na tle zachodzącego słońca.
- Zabijcie mnie - Dżardżamel walił głową w pobliski słup energetyczny przerażony zaistniałą sytuacją, ale miało być jeszcze gorzej...
- Puszczaj mnie, ty gruba kupo fytra1 - wszyscy usłyszeli głos nowej pani dyrektor co sprawiło, ze mimo iż bali się spojrzeć w stronę z której dochodził, zrobili to a im oczom ukazał się ogromny goryl, który trzymając Integre w pięści, wspinał się po gmachu budynku.
- O cholera - stwierdziła Tsume - Kerczak wylazł z szafy.
- Trzymałaś w szafie goryla?! - krzyknął przerażony Francis.
- No tak, żeby cię udusił we śnie - odparła.
- na nas wywali z tej szkoły na zbity pysk! - Neco chwyciła za koszulę swojego Ojca chrzestnego i zaczęła nią energicznie potrząsać - Zrób coś!
- No dobra, już, już - zgodził się w końcu posiadaczka Jedynego Pierścienia i wyciągnęła swoją różdżkę - Accio trampolina. Kerczak troppo mikro!
W jednej chwili goryl zmniejszył się i oboje, wraz z panną Hellsing zaczęli spadać w dół aby w ostateczności odbić się od trampoliny. mały już goryl wpadł w ręce Tsume, a Integra zaryła twarzą o bruk. Wszyscy wstrzymali dech w piersiach, a Neco ukryła się za Panem Olo, który stał naprzeciw dyrektorki, która powoli podnosiła się z ziemi, i miał nadzwyczaj nadzwyczajny spokój na twarzy.
- Trzeba będzie odbudować - mruknęła Tsume, zerkając na popękany bruk.
- TY! - Integra wycelowała paluchem w nos właścicielki jenota.
- Abonament czasowo niedostępny, proszę zadzwonić później - Tsume niemalże parsknęła śmiechem.
- DO MOJEGO GABINETU!!! - wydarła się panna Hellsing.
***
- Trampolina, trzymanie jenota i goryla w szkole, Hunowie, pony, chochoły, policjanci, pomidory - Integra wymieniała wszystko, spacerując po gabinecie dyrektora, a przed jej biurkiem stała Tsume, Volti i Neco, która ratując przyjaciółkę, przyznała się do niektórych rzeczy - Toż to karygodne! Za takie coś, od razu powinnam wyrzucić was ze szkoły. Jednak nie zrobię tego z pewnych powodów. A teraz rozejść się.
dziewczyny opuściły gabinet w milczeniu, a gdy tylko drzwi od niego zamknęły się, obie przybiły sobie piątkę.
- Haha, Neco, jesteś genialna - uśmiechnął się Pan Olo dając chrześnicy paczkę misio żelków - Nasłałaś na nią Bastet żeby namąciła jej w głowie.
- Oj tak, czasem to całkiem przydatna kicia - przytaknęła rudowłosa.
- Moja pańcia uratowana - Volti pisnął z zachwytu.
- Dziewczynki moje drogie - usłyszały nagle głos Germanii, już raz go takiego słyszały, ten sam ton, to było w dzień urodzin Iwana.
Spojrzały w jego stronę aby ujrzeć, ze w jego towarzystwie znajduje się...
To jest totalnie bez sensu, powalone i nieogarnięte! *Pan Olo daje okejkę nie zwracając uwagi na resztki mózgu plączące się po pokoju*
OdpowiedzUsuńHeeej! Skakanie na trampolinie, rozdawanie kukurydzy! To jest to, co lubię najbardziej...! Trzyyyymac goryle w szafie...! I przetwarzać produkty szklane... :'D