Wszyscy obecni utkwili swój wzrok w Neco i klękającym przed nią blondwłosym alchemikiem. Tak, takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał i to dosłownie nikt. Jednak nie jedna osoba ciekawa była jej odpowiedzi. Tsume rozdziabiła usta a Volti zamknął je swoimi łapkami. Usagi jakby nigdy nic wcinała jabłko siedząc na barana u Rosjanina Iwana. Nikt jednak nie odważył się odezwać. Sprawa była nadzwyczaj poważnie poważna i tak naprawdę nikomu nie było do śmiechu.
- Jak ty to wszystko uknułeś? - powiedział Pan Olo półgębkiem do Daniela, który uśmiechnął się szeroko.
- Samo tak wyszło. Nie sądziłem, że wszystko się tak potoczy - mruknął.
- Edward... ja... - oczy rudowłosej zaszkliły się.
Nagle jak coś łupnie, trzaśnie i świśnie, a w drugiej chwili rozległ się jakby grzmot i błyskawica, aby zarazem wszyscy ujrzeli jak dwie dziwne kule roztrzaskały główny maszt szkoły. Prostu lud edukujący rozproszył się po dziedzińcu szkoły, a reszta ludzi opuściła budynek.
- Co się dzieje?! - zapytał zdezorientowany Alfred.
I kolejny huk wywołany przez dwie tajemnicze kule, które tym razem uderzyły w szkolną część akademii a szkło i rozbite cegłówki zaczęły spadać i wbijać się w ziemię.
- Cony! - Edward pchnął dziewczynę w bok aby samemu dostać odłamkiem szkła w skroń.
- Edziu, jesteś cały? - Neco dotknęło dłonią miejsca gdzie utkwiło szkło, ujrzała krew i natychmiast zrobiła się blada jak ściana.
- Cony! Cony, tylko nie mdlej - złote oczy Elrica zabłysły.
Dziewczyna osunęła się powoli w ramiona blondyna.
- Co to do cholery jest?! - fuknęła rozwścieczona Integra - Tsuuuuume!
- To nie ja! - odparła hobbitka, a Francis, który zakradał się do niej od tyłu został zmieciony przez wyłamane drzwi - Nie wiem co to jest!
- Ustawić się w szereg! - Arthur zwrócił się do członków kółka (czarno) magicznego i reszty osób, które w pewien sposób parały się magią, a ci w składzie Vassilica, Lukas, Tsume, Volti i Usagi wykonali polecenie i wyciągnęli różdżki - Skupcie się! Mamy tylko jedną szansę.
- Uspokójcie się - wtrącił Edward powierzając opiekę nad Neco, Danielowi - Nie pokonacie tego magią.
- Co takiego? - zdziwił się Brytyjczyk a jego zacne brwi powędrowały ku górze.
- To jedne z wielu stworzeń, których zwykłe czary nie pokonają - złotooki poprawił białe rękawiczki.
- Już rozumiem - Pan Olo został nagle oświecony - Alchamia, tak?
I choć Elric nie odpowiedział, było doskonale wiadome, że to prawda. Edward znikąd wyciągnął spory harpun, jedynie przykładając dłoń do ziemi.
- Co to za czary? - bąknął nerwowo Toris.
- To nie czary - odparł stalowy alchemik i cisnął harpunem w dziwne kule energii - To nauka!
Broń przedarła kule energii, które na moment znikły wszystkim z oczu, lecz chwilę później, przybrawszy postać ogromnego gada, który zaatakował Edwarda. Chłopak od razu zaczął się bronić, ale nie ukrywajmy, mimo swych zdolności nie mógł pokonać go bez brata.
- Dan?! Gdzie Edward?! - Neco natychmiast zerwała się na równe nogi, a zaraz później ujrzała całą tą akcję - O cholera! Ma ktoś kredę?
Edward zrobił dwa zacne salta w powietrzu i epicko wylądował na pierwszym schodku, lecz chwilę później uderzył ciałem o asfalt, gdyż gad przewalił go swym platynowym ogonem. Gdy bestia pochylała się nad blondynem wszyscy znieruchomieli i choć wiedzieli, że muszą coś zrobić nie mogli się ruszyć sparaliżowani przez energie potwora. Już smok miał wykonać ostateczny ruch, już miał zabić chłopaka, gdy nagle uderzył w niego ogromny trójząb, który Neco używszy alchemii, wyciągnęła z ziemi i z ogromną siłą przebiła bok bestii, którą zaraz pochłonęła mgła.
- Cony! - wyrwało się Edwardowi.
Chłopak od razu poderwał się ze schodów i wpadł we mgłę, a gdy wreszcie opadła, uczniowie i nauczyciele Axis Powers Academy ujrzeli Edwarda cucącego rudowłosą. Najbliżsi przyjaciele dziewczyny znaleźli się zaraz obok ich obojga. Tsume uklękła obok blondyna, klepiąc ją lekko w policzek:
- Neco, hej Neco, obudź się.
- Wykonała pieczęć? - zapytał Ed.
- Tak - odparł Pan Olo, mając na myśli krąg z heksagramem, który NecoMi narysowała za pomocą kredy.
- Cholera - zaklął chłopak, ale zaraz zajął się dziewczyną, która zaczęła się wybudzać - Cony, jesteś cała - przytulił ją.
- Ale kim ty właściwie jesteś? - zapytała dziewczyna.
- Co takiego?...
- Kim wy wszyscy jesteście? - Neco spojrzała na wszystkich tu obecnych.
- Nie... nie, nie, nie... to nie może... - wymsknęło się blondynowi, a tym razem i jego oczy się zaszkliły.
- Ale co jest grane? - bąknął Litwin.
- Neco, ratując Edwarda przy pomocy alchemii musiała poświęcić coś aby została zachowana równowaga - wyjaśniła Tsume tłamsząc w sobie coś, czym każdy zwykły śmiertelnik nazwał by łzami - Ale nigdy nie wiadomo co się poświęci.
- Poświęciła swoje wspomnienia - Edzio starł szybko łzę, która samotnie płynęła po jego policzku.
- Ale o czym do jasnej ciasnej mówicie? - bąknęła NecoMi - Kim jesteście, co tu robicie... a właściwie to kim ja jestem i co tutaj robię???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz