Witka moje kochane ludki!
Coś ostatnio nie mam zbytnio czasu na pisanie i wgl na nic, może dlatego, że większość czasu spędzam nad książkami do włoskiego gdyż... za rok o tej porze będę opowiadać jak minęły mi dwa tygodnie w Venezji :D Mimo tego zabiegania jednak udało mi się coś wyskrobać :D a właściwie to mi się przyśniło, wiec wszelkie podobieństwa do osób realnych i fikcyjnych jest przypadkowa.
Mrok całkowicie spowił Weneckie ulice, a jasna tarcza księżyca tylko raz po raz wychylała się zza ciemnych chmur krążących nad wodnym miastem, które o tej porze roku było zalane. Panującą ciszę przerywało tylko raz po raz ciche stuknięcie obcasa.
- Cholera, jak ja nie lubię harować po godzinach - mruknęła do siebie, dopalając papierosa.
Kobieta rozejrzała się wokół siebie, jakby nie chcąc aby ktoś ją zobaczył i wyrzuciwszy niedopałka do kanału, wyciągnęła za pazuchy czarną broń i załadowała do niej trzy srebrne naboje.
- To ścierwo raz na zawsze mnie popamięta - stwierdziła i ruszyła wprost do jednego z weneckich klubów, w którym właśnie odbywała się wielka impreza.
Kolorowe światła wydobywały się z budynku tworząc na zewnątrz jasną łunę. Rytmiczne dźwięki dobiegały do uszu blondwłosej kobiety, która właśnie się zbliżała.
- Stop paniusiu, wejście tylko dla zaproszonych - warknął łysy, tęgi koksu, stojący na bramce.
- Nie potrzebuje żadnego zaproszenia - blondynka pokazała ochroniarzowi swoją legitymację i odznakę tajnych służb do zwalczania przestępczości.
- Pani wybaczy - odparł usuwając się kobiecie z drogi.
Klub nie należał do dużych, jednak ilość ludzi była nadzwyczaj duża. Tak jakby pomieszczenie było powiększone od środka w jakich tajemniczy sposób a tylko z zewnątrz wyglądało jak mały, niewinny pubik.
Kobieta szła przed siebie rozglądając się przy tym, jakby szukając jednej, konkretnej osoby. Wiele, wiele twarzy przewijało się jej przed oczami, ale nadal nie znalazła tej, której szukała. Tej, którą miała zniszczyć raz na zawsze.
- No hej, mała, jesteś tu sama? - zaczepił ją, lekko już podchmielony osobnik płci męskiej - Zabawmy się! - dodał i zachwiał się.
- Spieprzaj - fuknęła.
- No, no, ale ostra - zachichotał ledwo trzymając się na nogach, a jego dłonie zaczęły powoli wędrować w jej stronę.
- Spieprzaj, bo od strzele ci łeb - kobieta wycelowała bronią w mężczyznę, a ciemne okulary, które miała na nosi, zsunęły się jej ukazując dwie, całkiem białe tęczówki.
- O kurwa - zaklął nieznajomy i już chwilę później go nie było.
Blondynka poprawiła okulary i rozejrzała się ponownie. Tym razem zobaczyła swój cel. Szczupła, wysoka kobieta, o prostych, ciemnobrązowych włosach, zmyślnie spiętych w kok, siedziała na jednej z kanap i założoną nogą na nogę popijała drinka.
- O, kogoż me oczy widzą - szare oczy brunetki zabłysły tajemniczo i kobieta oblizała się - Moja zacna siostrzyczka raczyła mnie odwiedzić.
- Stul pysk - warknęła.
- Ale po co ta złość, moja droga Neear?
- Przyszłam tu, zakończyć to raz na zawsze - blondynka wycelowała w rzeczoną siostrę swoją broń - To twoje ostatnie chwile. Masz czas aby ostatni raz się pomodlić.
- Haha, dobre sobie - Maneear zaśmiała się w głos i upiła łyk drinka, po czym odstawiła kieliszek na stolik i dodała - I jak to zrobisz, kochana? My demony jesteśmy nieśmiertelne.
Neear pociągnęła za spust i strzeliła siostrze w ramię. Ta natychmiast straszliwie syknęła z bólu, wydobywszy z gardła demoniczny krzyk, który zagłuszył muzykę, a wszyscy obecni tam goście albo zaczęli opuszczać lokal albo niepewnie przyglądać się zaistniałej sytuacji.
- Co to, do cholery, jest?! - wrzasnęła brunetka wyciągając nabój z ramienia, lecz jak szybko go chwyciła tak szybko wypuściła.
- Pociski ze stopionego krzyża z Watykanu - odparła i strzeliła ponownie, tym razem trafiając w udo siostry, która zaczęła zwijać się z bólu.
- To nic nie da - warknęła Maneear przybierając całkiem inną postać. Brunetka w jednej chwili zmieniła się w coś, co nie jednego wprawiło w obrzydzenie i strach. Nie, to zdecydowanie nie było człowiekiem, wręcz przeciwnie. Postać na wysokość dorosłego mężczyzny, pokryte długą pozlepianą sierścią, z której skapywała smoła. Ewidentnie czuć było od tego siarką, a czerwone oczy rozmieszczone na całym ciele demona przeszywały swoim spojrzeniem - I co powiesz na to droga siostro?
Ludzie wpadli w panikę. W klubie zrobił się szum i gwar. Wszyscy ze strachem wymalowanym na twarzy kierowali się do wyjścia, jak najszybciej tylko mogli. Tylko Neear pozostała tym niewzruszona i dalej celowała bronią w demona. Wiedziała doskonale, że tym razem nie mogła chybić, został jej tylko jeden nabój.
- No co? Jesteś taka sama jak ja, siostro. Dlaczego chcesz zabić swoją siostrę? - głos demona rozbrzmiewał w głowię blondynki.
Nacisnęła na spust. Zaraz potem rozległ się straszliwy huk i krzyk, przez który popękały wszystkie szklane rzeczy w klubie, muzyka zamieniła się w przerażające piski. Demon Maneear leżał na podłodze w czarnej plamie, imitującej krew. Chwilę później zmienił się w proch, w którym leżały tylko trzy naboje.
- Spoczywaj w pokoju, droga siostro - Neear odwróciła się i opuściła lokal.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz