NecoMi
wyłoniła się ukradkiem zza jednej ze swoich książek magicznych i
uważnie rozejrzała się jakby ukrywając się przed kimś. Iwan,
Usagi, Tsume, Eldzia i Roderuch, którzy siedzieli razem z nią
przy stoliku w stołówce; spojrzeli na nią dziwnie i pianista
zapytał:
- Coś się stało?
- Nieeee – zielona oczka rudowłosej przeciągły się po całej sali ogarniając wszystkie stoliki i uczniów, którzy przy nich siedzieli – Nic, się nie stało.
- Jesteście pewne, Koszka? - Iwan pociągnął wielkiego łyka wódki ze swojej piersiówki.
- Da, gawarisz – odpowiedziała pomrukliwie, jak kot dalej pogrążając się w lekturze „Współczesny podręcznik magii luster”.
- Haraszo – uśmiechnął się Rusek, a gdy spojrzał w stronę swojej starszej siostrzyczki z Ukrainy, ona odwróciła głowę, no tak w końcu sytuacja w ich państwach nie była za wesoła.
- Hej, a właściwie słyszeliście, że Integra ma wysłać na urlop kolejnego nauczyciela? - odezwała się nagle Usagi, która tak jak zwykle ciamkała jabłko.
- Ale jak to? Znowu? - zdziwiła się Elisaveta a jej uśmiech wygiął się w podkówkę – Pierw Starożytna Grecja, później Sparta, a teraz...?
- A teraz ma odejść Watykan – dodała Tsumie kręcąc głową, cóż, była poinformowana gdyż należała do szkolnego samorządu, a ci byli informowani o wszystkim zawsze jako pierwsi.
Na chwile pomiędzy przyjaciółmi nastała cisza, a przerwał ją dopiero głos Tośka, który ni stąd ni zowąd znalazł się na NecoMi:
- Hola, wszystkim!
- Coś się stało?
- Nieeee – zielona oczka rudowłosej przeciągły się po całej sali ogarniając wszystkie stoliki i uczniów, którzy przy nich siedzieli – Nic, się nie stało.
- Jesteście pewne, Koszka? - Iwan pociągnął wielkiego łyka wódki ze swojej piersiówki.
- Da, gawarisz – odpowiedziała pomrukliwie, jak kot dalej pogrążając się w lekturze „Współczesny podręcznik magii luster”.
- Haraszo – uśmiechnął się Rusek, a gdy spojrzał w stronę swojej starszej siostrzyczki z Ukrainy, ona odwróciła głowę, no tak w końcu sytuacja w ich państwach nie była za wesoła.
- Hej, a właściwie słyszeliście, że Integra ma wysłać na urlop kolejnego nauczyciela? - odezwała się nagle Usagi, która tak jak zwykle ciamkała jabłko.
- Ale jak to? Znowu? - zdziwiła się Elisaveta a jej uśmiech wygiął się w podkówkę – Pierw Starożytna Grecja, później Sparta, a teraz...?
- A teraz ma odejść Watykan – dodała Tsumie kręcąc głową, cóż, była poinformowana gdyż należała do szkolnego samorządu, a ci byli informowani o wszystkim zawsze jako pierwsi.
Na chwile pomiędzy przyjaciółmi nastała cisza, a przerwał ją dopiero głos Tośka, który ni stąd ni zowąd znalazł się na NecoMi:
- Hola, wszystkim!
Rudowłosa
nagle jak wstała i wystrzeliła w kierunku wyjścia ze stołówki,
tak wszyscy jednocześnie spojrzeli się na Hiszpana, mając jakieś
dziwne wrażenie, że to właśnie on był tego powodem.
- Po co ci te kwiaty? - zapytał Pan Olo wskazując na spory bukiet hortensji, które brunet trzymał za plecami.
- A, to – zielonooki nerwowo podrapał się po głowie a jego policzki przybrały kolor dojrzałych, hiszpańskich pomidorów i gwałtownie wyrzucił bukiet za siebie i rżnąc głupa, zapytał: - Jakie kwiaty? - po czym wycofał się i tyle go widzieli.
- Co to było?
- Chyba słyszeliście o incydencie w bibliotece, co? - zapytała Tsume widząc zdziwienie na twarzach Roda i Eldzi, a gdy oboje skinęli głowami, dodała głaszcząc Voltiego po łebku – To właśnie Tosiek niejako jej pomógł.
- Po co ci te kwiaty? - zapytał Pan Olo wskazując na spory bukiet hortensji, które brunet trzymał za plecami.
- A, to – zielonooki nerwowo podrapał się po głowie a jego policzki przybrały kolor dojrzałych, hiszpańskich pomidorów i gwałtownie wyrzucił bukiet za siebie i rżnąc głupa, zapytał: - Jakie kwiaty? - po czym wycofał się i tyle go widzieli.
- Co to było?
- Chyba słyszeliście o incydencie w bibliotece, co? - zapytała Tsume widząc zdziwienie na twarzach Roda i Eldzi, a gdy oboje skinęli głowami, dodała głaszcząc Voltiego po łebku – To właśnie Tosiek niejako jej pomógł.
***
-
...i wtedy wojska Niemieckie zaatakowały Polków, a ci bez
wytchnienia walczyli pod Westerplatte broniąc swojej ojczyzny... -
Intgra rozrysowywała wielkie i skomplikowane schematy na tablicy, w
klasie od historii.
Zapewne zadziwi was fakt, iż wszyscy obecni uczniowie siedzieli w swych ławkach wyprostowani notowali wszystko co tłumaczyła im Integra. Ale w sumie... co się dziwić? W końcu była to lekcja z apodyktyczna panią dyrektor, która wzięła się w ich szkole jak z kapelusza, a wcale nie powinno jej tam być. Nikt nie lubił pani dyrektor a pani dyrektor nie lubiła nikogo kto zwał sie Tsume, niestety miała do niej jakiś żal z przeszłości, który dotyczył Alucarda, tylko żadna z nich nie chciała drążyć tematu.
Zapewne zadziwi was fakt, iż wszyscy obecni uczniowie siedzieli w swych ławkach wyprostowani notowali wszystko co tłumaczyła im Integra. Ale w sumie... co się dziwić? W końcu była to lekcja z apodyktyczna panią dyrektor, która wzięła się w ich szkole jak z kapelusza, a wcale nie powinno jej tam być. Nikt nie lubił pani dyrektor a pani dyrektor nie lubiła nikogo kto zwał sie Tsume, niestety miała do niej jakiś żal z przeszłości, który dotyczył Alucarda, tylko żadna z nich nie chciała drążyć tematu.
Pan
Olo siedział w ostatniej ławce aby nie rzucać się w oczy
szczupłej blondynce i zawzięcie szkicowała coś na końcu zeszytu,
po czym podczas gdy Integra odwrócona była do klasy tyłem,
zaczepiła Usagi.
- Co jest, panie Olo? - zapytała Shinigami.
- Musimy wydostać się z lekcji, przydałoby się jakieś zamieszanie – szepnęła Tsume i podała przyjaciółce kartkę, a ta od razu przeczytała co na niej było napisane i uśmiechnęła się zabawiacko:
- Już się robi, Tsume.
- Co jest, panie Olo? - zapytała Shinigami.
- Musimy wydostać się z lekcji, przydałoby się jakieś zamieszanie – szepnęła Tsume i podała przyjaciółce kartkę, a ta od razu przeczytała co na niej było napisane i uśmiechnęła się zabawiacko:
- Już się robi, Tsume.
Usagi wstała od ławki i udając, ze sie przewraca wypuściła z ręki swoją różdżkę, która poturlała się pod same nogi Integry.
- Kto sie bawi różdżkami na lekcji – warknęła pani dyrektor podnosząc kijek z podłogi, a widząc Usagi zbierającą się z ziemi, dodała – Konfiskuje ten przedmiot do końca lekcji.
Brunetka posłusznie usiadła przy swojej ławce i zachichotała cicho przybijając piątkę z Tsume, gdy Integra znów odwróciła się tyłem do klasy, aby dokończyć diagram.
- Trzy... dwa.... jeden... - odliczała cicho posiadaczka Jedynego Pierścienia, a gdy skończyła różdżka Usagi rozbłysła nagle kolorowym światłem i zaczęła wypuszczać z siebie różnego wielkości, w kolorach tęczy głośne fajerwerki.
- Ewakuujmy się! - zakrzyknął Alfred i jako pierwszy wybiegł z sali a za nim reszta klasy.
Różdżka Usagi skakała po całej klasie nie dając się złapać. Niczym kij samobij, odbijała się wesoło od ścian i okien wypuszczając z siebie coraz więcej sztucznych ogni.
Tsume posłała współlokatorce porozumiewawcze spojrzenie i obie ulotniły się z miejsca zdarzenia. Ruszyły wzdłuż korytarza na sam dół i znalazłszy się w akademiku pobiegły do swojego pokoju, omal po drodze nie zderzając się z Kiku i Vashem, którzy rozmawiali prawdopodobnie o sztukach walki, aby ostatecznie zatrzymać się przed drzwiami, na których widniało pełno różnych naklejek typu „Francuzom i Litwinom wstęp wzbroniony”, „Czy wiesz, że shinihgami jedzą tylko jabłka”, „W pokoju jest jenot, wchodzisz na własną odpowiedzialność” czy też „yaoice dostaniesz w pokoju obok”. Obie wpadły do środka jak huragan Irena i rozejrzały się.
- Gdzie jest Neco? - pierwsza mruknęła Tsume.
- Nie ma jej? - dodała Usagi zerkając pod łóżko jakby tak jakimś cudem miała sie zmieścić ich kocia przyjaciółka, ale zobaczyła tylko parę czerwonych oczu i jakiś niezidendyfikowane czarne cieniste stworzenie wyciągnęło w jej stronę łapkę z pazurkami i prychnęło – Tu jest tylko Bastet.
- Bastet, gdzie jest NecoMi? - zapytała Tsume wyciągając kocie bóstwo za fraki spod łóżka i stawiając je na podłodze.
Kocia
bogini przybrała wtedy postać człowieka z kocia głową i ogonem,
a jej ubiór nawiązywał do Starożytnego Egiptu. Na szyi
miała złoty wisior ze skarabeuszem a ręce jak i kostki owieszone
były różnymi błyskotkami.
-
NecoMi? - Bastet zastanowiła się chwilę po czym stwierdziła –
Mówiła coś o Antoniu, mieście i zmianie. Nie wiem o co jej
chodziło bo mówiła bardzo niezrozumiale.
Obie
dziewczyny spojrzały po sobie porozumiewawczo i jak na rozkaz
opuściły swój pokój aby chwilę później
krążyć po Rzymie, po którym prawdopodobnie miała się
włóczyć Neco. Po trzech godzinach jednak intensywnych
poszukiwań obie zrezygnowanie usiadły na ławeczce w parku,
niedaleko fontanny.
- A wy co tu robicie? - doszedł ich nagle głos obiektu poszukiwań, a obie odwróciły się do tyłu, skąd go usłyszały.
Stała tam bowiem NecoMi, ale nie wyglądała tak jak wcześniej. Mianowicie włosy miała o połowę krótsze i pofarbowane na czarno. Trzymała wielki koszyk z owocami i patrzyła się na swoje przyjaciółki, lekko zdziwione.
- Coś ty sobie we włosy zrobiła?! - wykrzyknęła w końcu Tsume, z lekkim przerażeniem na twarzy.
- I co do tego ma Tosiek?! - dodała Usagi, ale na to pytanie Neco odwróciła głowę i stwierdziła stanowczo:
- Ten facet nic do tego nie miał, nie ma i mieć nie będzie!
- A wy co tu robicie? - doszedł ich nagle głos obiektu poszukiwań, a obie odwróciły się do tyłu, skąd go usłyszały.
Stała tam bowiem NecoMi, ale nie wyglądała tak jak wcześniej. Mianowicie włosy miała o połowę krótsze i pofarbowane na czarno. Trzymała wielki koszyk z owocami i patrzyła się na swoje przyjaciółki, lekko zdziwione.
- Coś ty sobie we włosy zrobiła?! - wykrzyknęła w końcu Tsume, z lekkim przerażeniem na twarzy.
- I co do tego ma Tosiek?! - dodała Usagi, ale na to pytanie Neco odwróciła głowę i stwierdziła stanowczo:
- Ten facet nic do tego nie miał, nie ma i mieć nie będzie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz