Muzyka

wtorek, 29 lipca 2014

Axis Powers Academy 2 - Dziwne zachowanie NecoMi

NecoMi wyłoniła się ukradkiem zza jednej ze swoich książek magicznych i uważnie rozejrzała się jakby ukrywając się przed kimś. Iwan, Usagi, Tsume, Eldzia i Roderuch, którzy siedzieli razem z nią przy stoliku w stołówce; spojrzeli na nią dziwnie i pianista zapytał:

- Coś się stało?

- Nieeee – zielona oczka rudowłosej przeciągły się po całej sali ogarniając wszystkie stoliki i uczniów, którzy przy nich siedzieli – Nic, się nie stało.

- Jesteście pewne, Koszka? - Iwan pociągnął wielkiego łyka wódki ze swojej piersiówki.

- Da, gawarisz – odpowiedziała pomrukliwie, jak kot dalej pogrążając się w lekturze „Współczesny podręcznik magii luster”.

- Haraszo – uśmiechnął się Rusek, a gdy spojrzał w stronę swojej starszej siostrzyczki z Ukrainy, ona odwróciła głowę, no tak w końcu sytuacja w ich państwach nie była za wesoła.

- Hej, a właściwie słyszeliście, że Integra ma wysłać na urlop kolejnego nauczyciela? - odezwała się nagle Usagi, która tak jak zwykle ciamkała jabłko.

- Ale jak to? Znowu? - zdziwiła się Elisaveta a jej uśmiech wygiął się w podkówkę – Pierw Starożytna Grecja, później Sparta, a teraz...?

- A teraz ma odejść Watykan – dodała Tsumie kręcąc głową, cóż, była poinformowana gdyż należała do szkolnego samorządu, a ci byli informowani o wszystkim zawsze jako pierwsi.

Na chwile pomiędzy przyjaciółmi nastała cisza, a przerwał ją dopiero głos Tośka, który ni stąd ni zowąd znalazł się na NecoMi:

- Hola, wszystkim!

Rudowłosa nagle jak wstała i wystrzeliła w kierunku wyjścia ze stołówki, tak wszyscy jednocześnie spojrzeli się na Hiszpana, mając jakieś dziwne wrażenie, że to właśnie on był tego powodem.

- Po co ci te kwiaty? - zapytał Pan Olo wskazując na spory bukiet hortensji, które brunet trzymał za plecami.

- A, to – zielonooki nerwowo podrapał się po głowie a jego policzki przybrały kolor dojrzałych, hiszpańskich pomidorów i gwałtownie wyrzucił bukiet za siebie i rżnąc głupa, zapytał: - Jakie kwiaty? - po czym wycofał się i tyle go widzieli.

- Co to było?

- Chyba słyszeliście o incydencie w bibliotece, co? - zapytała Tsume widząc zdziwienie na twarzach Roda i Eldzi, a gdy oboje skinęli głowami, dodała głaszcząc Voltiego po łebku – To właśnie Tosiek niejako jej pomógł.

***

- ...i wtedy wojska Niemieckie zaatakowały Polków, a ci bez wytchnienia walczyli pod Westerplatte broniąc swojej ojczyzny... - Intgra rozrysowywała wielkie i skomplikowane schematy na tablicy, w klasie od historii.

Zapewne zadziwi was fakt, iż wszyscy obecni uczniowie siedzieli w swych ławkach wyprostowani notowali wszystko co tłumaczyła im Integra. Ale w sumie... co się dziwić? W końcu była to lekcja z apodyktyczna panią dyrektor, która wzięła się w ich szkole jak z kapelusza, a wcale nie powinno jej tam być. Nikt nie lubił pani dyrektor a pani dyrektor nie lubiła nikogo kto zwał sie Tsume, niestety miała do niej jakiś żal z przeszłości, który dotyczył Alucarda, tylko żadna z nich nie chciała drążyć tematu.

Pan Olo siedział w ostatniej ławce aby nie rzucać się w oczy szczupłej blondynce i zawzięcie szkicowała coś na końcu zeszytu, po czym podczas gdy Integra odwrócona była do klasy tyłem, zaczepiła Usagi.

- Co jest, panie Olo? - zapytała Shinigami.

- Musimy wydostać się z lekcji, przydałoby się jakieś zamieszanie – szepnęła Tsume i podała przyjaciółce kartkę, a ta od razu przeczytała co na niej było napisane i uśmiechnęła się zabawiacko:

- Już się robi, Tsume.

Usagi wstała od ławki i udając, ze sie przewraca wypuściła z ręki swoją różdżkę, która poturlała się pod same nogi Integry.

- Kto sie bawi różdżkami na lekcji – warknęła pani dyrektor podnosząc kijek z podłogi, a widząc Usagi zbierającą się z ziemi, dodała – Konfiskuje ten przedmiot do końca lekcji.

Brunetka posłusznie usiadła przy swojej ławce i zachichotała cicho przybijając piątkę z Tsume, gdy Integra znów odwróciła się tyłem do klasy, aby dokończyć diagram.

- Trzy... dwa.... jeden... - odliczała cicho posiadaczka Jedynego Pierścienia, a gdy skończyła różdżka Usagi rozbłysła nagle kolorowym światłem i zaczęła wypuszczać z siebie różnego wielkości, w kolorach tęczy głośne fajerwerki.

- Ewakuujmy się! - zakrzyknął Alfred i jako pierwszy wybiegł z sali a za nim reszta klasy.

Różdżka Usagi skakała po całej klasie nie dając się złapać. Niczym kij samobij, odbijała się wesoło od ścian i okien wypuszczając z siebie coraz więcej sztucznych ogni.

Tsume posłała współlokatorce porozumiewawcze spojrzenie i obie ulotniły się z miejsca zdarzenia. Ruszyły wzdłuż korytarza na sam dół i znalazłszy się w akademiku pobiegły do swojego pokoju, omal po drodze nie zderzając się z Kiku i Vashem, którzy rozmawiali prawdopodobnie o sztukach walki, aby ostatecznie zatrzymać się przed drzwiami, na których widniało pełno różnych naklejek typu „Francuzom i Litwinom wstęp wzbroniony”, „Czy wiesz, że shinihgami jedzą tylko jabłka”, „W pokoju jest jenot, wchodzisz na własną odpowiedzialność” czy też „yaoice dostaniesz w pokoju obok”. Obie wpadły do środka jak huragan Irena i rozejrzały się.

- Gdzie jest Neco? - pierwsza mruknęła Tsume.

- Nie ma jej? - dodała Usagi zerkając pod łóżko jakby tak jakimś cudem miała sie zmieścić ich kocia przyjaciółka, ale zobaczyła tylko parę czerwonych oczu i jakiś niezidendyfikowane czarne cieniste stworzenie wyciągnęło w jej stronę łapkę z pazurkami i prychnęło – Tu jest tylko Bastet.

- Bastet, gdzie jest NecoMi? - zapytała Tsume wyciągając kocie bóstwo za fraki spod łóżka i stawiając je na podłodze.

Kocia bogini przybrała wtedy postać człowieka z kocia głową i ogonem, a jej ubiór nawiązywał do Starożytnego Egiptu. Na szyi miała złoty wisior ze skarabeuszem a ręce jak i kostki owieszone były różnymi błyskotkami.

- NecoMi? - Bastet zastanowiła się chwilę po czym stwierdziła – Mówiła coś o Antoniu, mieście i zmianie. Nie wiem o co jej chodziło bo mówiła bardzo niezrozumiale.

Obie dziewczyny spojrzały po sobie porozumiewawczo i jak na rozkaz opuściły swój pokój aby chwilę później krążyć po Rzymie, po którym prawdopodobnie miała się włóczyć Neco. Po trzech godzinach jednak intensywnych poszukiwań obie zrezygnowanie usiadły na ławeczce w parku, niedaleko fontanny.

- A wy co tu robicie? - doszedł ich nagle głos obiektu poszukiwań, a obie odwróciły się do tyłu, skąd go usłyszały.

Stała tam bowiem NecoMi, ale nie wyglądała tak jak wcześniej. Mianowicie włosy miała o połowę krótsze i pofarbowane na czarno. Trzymała wielki koszyk z owocami i patrzyła się na swoje przyjaciółki, lekko zdziwione.

- Coś ty sobie we włosy zrobiła?! - wykrzyknęła w końcu Tsume, z lekkim przerażeniem na twarzy.

- I co do tego ma Tosiek?! - dodała Usagi, ale na to pytanie Neco odwróciła głowę i stwierdziła stanowczo:

- Ten facet nic do tego nie miał, nie ma i mieć nie będzie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz