Muzyka

wtorek, 29 lipca 2014

Axis Powers Academy 2 - Zajście w bibliotece

NecoMi szła powoli w stronę wielkich drzwi biblioteki szkolnej niosąc cały stos książek, które wypożyczyły jakiś czas wraz z Tsume i Usagi. Szła powoli uważając aby na nikogo nie wpaść, a co więcej przypadkiem nie upuścić tych ciężkich lektur. No nic, tym razem nadeszła jej kolej aby odnieść to do biblioteki, a strasznie tego nie lubiła i o z dwóch powodów: po pierwsze – książki, które wypożyczała Usagi ważyły chyba tonę; po drugie – w bibliotece bardzo często )chyba nawet częściej niż w swoim pokoju) przebywał nijaki Litwin – Taurys, a był on ostatnią osobą, którą chciałaby gdziekolwiek spotkać.

- A niech ta cholera, tylko wejdzie mi w drogę – mruczała pod nosem, kiedy przekraczała próg biblioteki – Tam mu nakopie do tej litewskiej dupy, że już kolejny raz w drogę mi nie wejdzie.

Z bardzo zadziwiającą łatwością dziewczyna pozostawiła książki w strefie oddanych lektur i z długą listą nowych tytułów ruszyła pomiędzy regały w poszukiwaniu sagi Harry'ego Pottera, Władcy Pierścieni jak i Klątwy Tygrysa.

Szła powoli pomiędzy regałami szukając działu fantastyki i książek dla młodzieży, gdzie najprawdopodobniej mogłaby znaleźć owe tytuły.

- To jest jakiś labirynt – stwierdziła smętnie zorientowawszy się, że zaszła do działu litewskiej literatury ludowej, gdzie na przeciw której znajdowały się hiszpańskie książki historyczne – Gdzie ja jestem? - mruknęła niemrawo, niemal ponuro widząc litewskie tytuły książek, gdy nagle...

- Co do jasnej cholery... - zaklęła gdy wpadła na kogoś i upadła na podłogę, a gdy spojrzała w górę i zorientowała się na kogo przyszło jej wpaść natychmiast niezdarnie podniosła się z podłogi, lekceważąc litewską pomocną dłoń bruneta, otrzepała zieloną, pogańską sukienkę.

- No co jest, nawet się nie przywitasz? - mruknął Taurys podpierając sie pod boki.

- Nie – Neco pokręciła głową, krzyżując ręce na piersi.

- NecoMi, porozmawiajmy – poprosił.

- Nie mamy o czym – stwierdziła i już myśląc, że to koniec rozmowy ruszyła przed siebie ale została przez niego zatrzymana – Przepuść mnie z łaski swojej, Toris.

- Taurys, mam na imię Taurys – chłopak poprawił ją specjalnie nawiązując do tego, że to ona zazwyczaj upominała tak innych, gdy ktoś nazwał go „Toris”.

- Nie obchodzi mnie, nie mam ochoty na żadne rozmowy, a już na pewno nie z tobą – posłała mu złowrogie spojrzenie.

- Ale po co od tego uciekać. Raz a na zawsze wszystko sobie wytłumaczmy.

- Nie mam ci czego tłumaczyć – mruknęła niemrawo spuszczając głowę.

- A jednak nie zgodziłaś się wyjść za Edwarda – powiedział a jego uścisk na ramieniu Neco robił się coraz silniejszy – Słyszałem co wtedy powiedziała Bastet, mam zacytować?

Rudowłosa nagle jakby została sparaliżowana. No tak, nie wie co działo się w podziemiach Axis Powers Academy, dopóki nie odzyskała swoich wspomnieć w sali głównej, gdzie był Dziadzio Rzym zajadający się kebabami, a przecież i ten Litwin tam był. Jednak mimo to, podejrzewała co mogła powiedzieć wówczas Bastet. Bała się więc usłyszeć tego, w szczególności od osoby, której to bezpośrednio dotyczyło. Jednak coś odebrało jej mowę, nie odpowiedziała na jego pytanie.

- Powiedziała, że nadal coś do mnie czujesz – powiedział w końcu – To prawda, mam racje?

- Zamknij się! - NecoMi wyrwała mu się i ukrył twarz w dłoniach – Zamknij się po prostu!

Stali chwile tak w milczeniu nie wiedząc czy uczynić ten kolejny krok. NecoMi zapewne najchętniej w tym momencie przywaliłaby Tayrusowi bardzo ostrym przedmiotem, jednak niestety nie było to możliwe, bo biblioteka nie należała do miejsc, które zaopatrzone były w ostre przedmioty.

- NecoMi – Litwin położył dłoń na ramieniu dziewczyny, która rozpłakała się.

- Zejdź mi z oczu! - fuknęła.

- Ale Neco...

Dziewczyna odwróciła się gwałtownie a w jej zielone oczy pełne były łez żalu i goryczy. Po cholerę on tak wszytko utrudniał i się wszędzie pojawiał, tylko po to aby wyprowadzić ją z równowagi.

- Jaka „NecoMi”? Jaka „NecoMi”? - warknęła – Ty nawet nie zdajesz sobie sprawy ile ja przez ciebie musiałam przejść i przecierpieć! Nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo mnie zraniłeś! Jak mogłabym dalej cie kochać i ciągle ci wszystko wybaczać?! Bo co?! Bo pan wielki Taurys Laurinaitis ma te swoje wahania nastroju i zmienia swoje uczucia jedno z drugim w ciągu jednego czy dwóch tygodni?! Pomyśl, jak mogłabym kochać takiego człowieka? Który uczynił mi tyle złego! Zniszczył mnie, a ja po tym musiałam podnieść się i żyć dalej, dla przyjaciół, dla rodziny. Rozumiesz?! - Litwin stał przed dziewczyną nie mogąc usłyszeć w to co właśnie mówiła mu zapłakana dziewczyna, a doskonale wiedział, że nie były to byle jakie słowa, a słowa płynące prosto z serca, choć za pewne nie były miłe i nie zapowiadały niczego dobrego – Ty w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego co ja musiałam przez ciebie przeżyć i co znosić? Nie, oczywiście, ze nie zdajesz sobie z tego sprawy. Nie potrafiłabym ci znowu zaufać, nie chce ci ufać, mimo tego... - zachłysnęła sie powietrzem – Mimo tego, że mimo tego całego czasu ja nadal cię kocham. Tak, Bastet mówiła prawdę. Wiesz dlaczego nie zgodziłam się wyjść za Edwarda? Bo nie mogłabym sobie poradzić z tym, że jestem z kimś do, którego czuje tylko uczucie braterskie, uczucie przyjaźni. Powodem wszystkich kłopotów emocjonalnych, jesteś tylko ty, nikt więcej. Moje największe marzenie to, to aby wymazać z pamięci to co kiedyś między nami było i ile razy ponownie ci zaufałam. Nie chce cie znać, Taurysie Laurinaitisie.

Brunet stał jak sparaliżowany wpatrując się w nią jak w obrazek. Chyba dopiero teraz doszło do niego co uczynił jej swoim zachowaniem. Ale stała przed nim wciąż ta sama dziewczyna, która spotkał pierwszego dnia szkoły, poprzedniego roku. Dziewczyna, z którą był, dla której wyjechał, dla której wrócił, którą zdradził nie raz i która zawsze mu wybaczała. Dziewczyna, która nadal żywiła do niego uczucie miłości, którego... tym razem chciała sie wyzbyć raz na zawsze zapominając też o nim.

- Neco...

- Zamilcz – po jej policzkach spływały strumyki łez.

- Przepraszam...

- W dupie mam to twoje „przepraszam”! - dziewczyna zachwiała się i jedną ręką oparła o regał z książkami. Zakręciło jej się w głowie, a to wszystko przez te nerwy.

- Co tu sie dzieje – nagle na miejscu zdarzenia pojawił się Tosiek, który chciał zajrzeć do hiszpańskiej historii, ale widząc zaistniałą sytuację wypuścił swojego pomidorka i książki, aby w drugiej chwili znaleźć się obok osuwającej się dziewczynie, a jego oczy natychmiast zostały wbite w Litwina – Ile osób mówiło ci żebyś dał jej spokój, co? Wykończy się przez ciebie dziewczyna – burknął usiłując ocucić dziewczynę – I co czekasz tak jak święta krowa? Zawołaj jakąś pomoc!

***

NecoMi powoli otworzyła oczy mając przed sobą perspektywę białych ścian i sufitu. „Czyli ten idiota wpędził mnie już do psychiatryka” pomyślała dziewczyna i przewróciła się na drug bok, aby ujrzeć przed sobą parę zielonych oczu należących do Hiszpana.

- Obudziłaś się wreszcie, jak dobrze – uśmiechnął się trzecioklasista – Usagi i Pan Olo prawie na zawał zeszły jak dowiedziały się, co się stało w bibliotece.

- Czyli nie zamknęli mnie w pokoju bez klamek – rudowłosa chwyciła się za bolącą głowę, najwyraźniej mocno musiała przygrzmocić w tamten regał.

- Ależ nie – zaprzeczył Antonio i wstał od łóżka dziewczyny i otworzył drzwi do sali ala szpitalnej, w której już kiedyś znalazła sie NecoMi, a do środka wleciały jej współlokatorki – No nic, zostawiam cię w dobrych rękach i znikam. Hasta la vista, Neco.

- Nos vemos – odpowiedziała a jej przyjaciółki przystawiły już sobie krzesełka i zaczęły nawijać jak szalone.

- Jak dobrze, że nic ci nie jest.

- Właśnie, ja tego bęcwała to chyba do Death Note'a wpisze!

- Już nigdy do ciebie nie podejdzie!

- A tylko by spróbował!

- Stop, stop – NecoMi usiadła na łóżku – Kto mnie...

- No jak to kto? Gdyby nie Antonio, to pewnie ten wypłosz by nic nie zrobił – wtrąciła Tsume a Volti tylko zamachał nerwowo ogonem – Tosiek cię niejako uratował – stwierdziła.

- Uratował, tak?...


***

NecoMi chodziła nerwowo w tą i z powrotem przed pokojem Romano i Antonia, bojąc się zapukać. Chciała podziękować Hiszpanowi za pomoc, ale nie wiedziała od czego ma zacząć. W końcu jednak stanęła przed drzwiami, nabrała powietrza w płuca i już chciała zapukać gdy drzwi otworzyły się i stanął w nich ów brunet.

- Buenos dias, Neco. Co tu robisz? - zapytał zdziwiony widząc lekkie przerażenie w oczach dziewczyny, która właśnie zamierzała do niego zapukać.

- Ja..... - zacięła się na moment, ale po chwili ogarnęła się i wyciągła zza siebie mały koszyczek z pomidorami – Chciałam podziękować za to co wydarzyło się w bibliotece.

- Nie ma za co – uśmiechnął się Hiszpan – Naprawdę nie ma za co.

- Proszę – rudowłosa cała czerwona na twarzy wręczyła chłopakowi koszyk z pomidorami i znikła tak szybko jak się pojawiła.

- Muchas gracias!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz