Muzyka

środa, 9 lipca 2014

Axis Powers Academy 2 - Zmiana akcji

Witka,
Dla miłej odmiany postanowiłam napisać kolejny rozdział Axis Powers Academy - bo może ktuś na niego czeka i chce się dowiedzieć co dzieję się z ludzikami, które zeszły w podziemia akademii w poszukiwaniu kamienia filozoficznego.



          Tsume przedzierała sie jako pierwsza przez długi korytarz porośnięty ogromną warstwą kurzu i pajęczynami grubości dywanu. Za nią dreptała dość spora grupka młodzieży w składzie Ludwig, Arthur, Toris, Edward i Neco.

          - Ktoś liczy czas? - zapytał Pan Olo strzepując z twarzy stado pająków, którym zamarzyło sie najwyraźniej zrobić mieszkanka na tym miejscu.

          - Za dwie godziny będzie świtać - odrzekł Edward sprawdzając czas na swoim zegarku państwowego alchemika.

           - Tak sądziłam, nie zdążymy przed świtem - mruknął Ojciec Chrzestny NecoMi oświetlając drogę różdżką.

          - I co teraz? - Ludwig i Arthur spojrzeli po sobie.

          - Liczymy na Usagi i Voltiego - odrzekła była uczennica szkoły magii i czarodziejstwa w Gniewnie.

          Nasza ekipa szła tak jeszcze dobrą godzinkę, niemal w całkowitym milczeniu, tylko czasami wysłuchując dziwnych odgłosów wydobywających się z głębi tunelu. 

          - Jakbym już kiedyś tu był - mruknął Brytyjczyk oświetlając ściany zrobione z ludzkich czaszek, jednak fakt ten jakoś nie wystraszył go.

          - Bardzo możliwe - odrzekła Tsume potykając się o kość piszczelową wystającą z jednej ze ścian - To niemal absolutna replika paryskich katakumb.

          - Co takiego?! 

          - Nie zdziwiłabym się gdyby... - dodała po chwili, ale bardzo szybko zamilkła zatrzymując się przed ogromnymi pozłacanymi drzwiami z malowidłem sfinksa - Czyli jednak miałam racje. Przed wami replika wrót do "skarbu narodów".

          Cała ekipa spojrzała po sobie z dość niewyraźnymi wyrazami twarzy. Tylko NecoMi przybrała dość dziwny wyraz twarzy, jakby wścibski a jej zielona oczka przybrały bardziej demoniczny wygląd. Pan Olo zmierzył ją spojrzeniem.

          - Bastet, co tu robisz, do cholery, co? - mruknęła.

          - Sądzę, że Neco w takim stanie na niewiele wam sie przyda - Bastet, opętawszy ciało córki chrzestnej Pana Olo, wzruszyła ramionami, podeszła do drzwi i położyła na nich dłoń aby obudzić sfinksa - No... braciszku pobudka.

          - O co chodzi, Bastet, pani Bubastis? - rzekł Sfinks przecierając oczy.

          - Przejść byśmy chcieli - mruknęła niczym kot podpierając się pod boki.

          - Jeśli odgadniecie moją zagadkę przepuszczę was - odparł lwopodobny zwierz z malowidła i zastanowił się chwilę, aby zadać następujące pytanie: - Jaka jest największa porażka Brazylii?

          - Przegrali z Niemcami 7 do jednego na mundialu - powiedział bez zastanowienia Ludwig a jego głosie było czuć nutę satysfakcji.

          Drzwi otworzyły się przed nimi a oczom ukazało się ogromne pole szachowe jakby wyjęte z pierwszej części Harry'ego Pottera.

          - Umie ktoś grać w szachy? - zapytała Bastet, ale odpowiedzi nie uzyskała.

***

          Usagi niespokojnie wędrowała po pokoju, a oczka Voltiego, który obecnie znajdował się pod postacią swojej właścicielki, podążały za nią, tak samo jak oczka Daniela. Słońce powoli zaczęło wstawać i wpadać przez okna. "Więc jednak nie zdążyli" pomyślała shinigami wcinając kolejne już jabłko z koszyczka, w którym nigdy nie brakowało tego owocu.

          - No ni, Volti, będziesz musiał zastąpić Pana Olo na zajęciach - powiedziała brunetka.

          Wtem nagle rozległo się pukanie do drzwi, ale najwyraźniej osobie, która stała za nimi spieszyło się i bez oczekiwania na krótkie "proszę", do pokoju jak huragan Irena, wpadł uchachany białowłosy Prusak z kurem na głowie, ciągnąc za sobą resztę bad trio w składzie Tośka i Francisa.

          - Gilbert? Co wy tu robicie? - zapytała zdziwiona tęczowooka dziewuszka - I to o tak wczesnej porze?

          - Wasza klasa - zaśmiał się Krzyżak - Ma dzisiaj zajęcia z Integrą! - po czym wraz dwojgiem przyjaciół opuścił pokój Golden Bad Trio, wiedząc, że dalszy pobyt w nim może się dla niego źle skończyć.

          - O w papcior - zaklęła po cichu i nim się spotrzegła stała już na placu za szkołą gdzie pani dyrektor, zastępująca dzisiaj Sparte, zarządziła lekcje w-f'u survivalowego. 

          - Szybciej, szybciej, nie obijać się - poganiała blondynka trzymając w rękach coś najprawdopodobniej służące do poganiania bydła.

          - Panie Olo - zagadał Germania, który nie wiadomo skąd również znalazł się na "poligonie" i obecnie udało mu się dogonić Voltiego pod postacią Tsume - Potrzebowałbym dziś pomocy przy jednej takiej sprawie. Wiem, że zajmujecie się teraz sprawą wspomnień NecMi, ale to nie zajmie dużo czasu. Zaledwie kilka minut. To jak?

          - Yhyhehehy - Volti zaśmiał się tym swoim jenocim śmieszkiem, szczerząc się szeroko i stwierdził krótko - To raczej nie możliwe, Fritz.

          - Volti?! - Dżermania wręcz wykrzyknął, a gdy jenot zaczął przed nim uciekać pozostawiając za sobą tumany kurzu, dyrektor wcurwił się i co sił w nogach ruszył za nim z nadzieją uzyskania wyjaśnień.

***

          - Nie wiem jakim cudem udało nam się wygrać w tych szachach, ale widocznie moje rodzeństwo czuwa nad nami - Bastet wzruszyła ramionami, kiedy w kawałkach... no dobra, w całości, ekipa stała już za szachownicą, która pogrążona była w gruzach pozostałych po pionkach.

           - I kolejne drzwi - stwierdził Toris kopiąc w spore, kamienne wrota w kolorze czerni z zieloną klamką - Kiedy one do jasnej cholery się skończą.

           - Przestań - fuknęła Bastet jednym machnięciem odsuwając rzeczonego Litwina od drzwi i nacisnęła klamkę, a drzwi jakby nigdy nic otworzyły się na oścież - Nie rozumiem jak Neco może kochać takiego głąba - pokręciła zrezygnowanie głową, ale czując na sobie zdziwione spojrzenia ludków poprawiła sie szybko - Kochała, że kochała takiego głąba.

          Cała grupa weszła do wielkiej komnaty wyłożonej bursztynem. Na wprost od nich stał kamienny filar, na którego szczycie umiejscowiony był mały, czerwony kamyczek. 

          - Coś mi tutaj nie pasuje - stwierdził Arthur drapiąc się różdżką po głowie - Nie sądzicie, że to zbyt łatwe? Że teraz od tak można go sobie wziąć?

          - Racja - przytaknęła Tsume, a ich oczom nagle ukazał się Dziadzio Rzym przemierzający komnatę ze stertą kebabów w dłoniach i zapchanymi ustami.

          - Fo wy tu roficie, siedzaki? - zapytał ciamkając jednego z kebabów.

          - Yyy...

          - Przyszliśmy po kamień filozoficzny, dzięki któremu Cony odzyskałaby wspomnienia - Edward zebrał się w sobie i krzyżując ręce na piersi, odpowiedział na pytanie wicedyrektora.

          - Fo, ten kamyfek? - Starożytny Rzym wskazał ręką na filar i kamyk.

          - No tak... - przytaknęli jednocześnie.

          - Haha, to nie jest kamień filozoficzny - zaśmiał się mężczyzna i dodał po chwili - Wszyscy nauczyciele są kamieniami filozoficznymi - To dlatego tak długo żyjemy.

          - CO?! SCHODZILIŚMY TU NA MARNE? NARAŻALIŚMY TSUME NA MARNE?!

          - O nie, tak nie będzie - Bastet chwyciła Dziadzia za fraki i potrząsła nim - Nie obchodzi mnie jak, ale masz przywrócić NecoMi wspomnienia, jasne?!

          - Hah, spokojnie Bastet - uśmiechnął się Rzym i położył dłoń na jej głowie, coś zalśniło na czerwono i już NecoMi odsunęła się od niego - I jak?

          NecoMi spojrzała na swoje dłonie i zaśmiała się w dość dziwny sposób, tak jak za czasu gdy Bastet chciała zniszczyć kilka... khym... ważniejszych miejsc na świecie, gdy opętała ja pierwszy raz.

          - Wszystko w porządku, Neco? - zapytała Tsume.

          - Jasne - odparła - Ale dopóki jesteśmy tutaj nie mogę rozstać się z Bastet.



          Ekipa poszukiwawcza po powrocie na powierzchnię ziemi rozeszła się do swoich pokoi, a Bastet wróciła do swojej statuetki stojącej na szafce ulubienicy Germanii.

          - Stwierdzam udaną misje - Pan Olo zwycięsko podniósł rękę do góry i uśmiechnął sie szeroko aby chwilę później zdziwić się niesamowicie, albowiem w drzwiach ich pokoju stanął Dżermania trzymając Voltiego w postaci Pana Olo a w drugiej Usagi, za fraki.

          - Co to ma znaczyć? - zapytał.

          - To długa historia - stwierdziła Tsume zakładając nogę na nogę - Ważnie, że Neco odzyskała wspomnienia.

           - Oh, to wyśmienicie - przyznał Fritz wypuszczając "więźniów".

           - Taaaak, a my z Edziem to będziemy się już zbierać - nagle zakomunikował Daniel biorąc walizke swoją i alchemika.

           - Ale jak to? - zdziwiła się jabłkożerna dziewuszka.

           - Wyjaśniliśmy sobie z Neco kilka sprawa - stwierdził Ed - Wiec wyjeżdżam.

           - A ja z nim - dodał Dan.

           - Taaaaa - stwierdziła wesoło rudowłosa - Wreszcie wszystko pamiętam. A może nawet więcej niż powinnam - uśmiechęła się tajemniczo i przewróciła na drugi bok, aby wreszcie się wyspać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz