Muzyka

piątek, 4 lipca 2014

Diablica 5

Witam wszystkich
ostatnimi czasy męczę się nad niedziałającym aparatem, z którego nie da się pobrać plików (y) napisałam tez kolejny rozdział Diablicy, który dedykuję mojej przyjaciółce i zarazem sorelli Mizuki ^^ - Mizuu pamiętaj, ja w Poznaniu się zjawiam pod koniec lipca :D

     

          Jean siedział w swojej willi , gdzie jego okno gabinetu było skierowane n przepiękny widoczek paryskich ulic i na samą wierzę Eiffla. Archanioł uśmiechnął się do siebie wścibsko i wrednie zarazem. Jego tęczówki mieniły się wszystkimi odcieniami szkarłatu.

          - Kochanie, już wychodzę - mężczyznę doszedł głos kobiety, a  a na ramieniu poczuł dotyk. Odwrócił się aby ujrzeć wysoką, szczupłą blondynkę  o jasnoniebieskich oczach - Zajmiesz się Marleną, prawda?

          - Ależ oczywiście, Miro - uśmiechnął się.

          - Cieszę się - Mira ucałowała swojego męża - Macie ze sobą bardzo dobre kontakty - wzięła walizkę i zamknęła za sobą drzwi - pa!

          - Pa, Miro - pożegnał się, a kolejne słowa wypowiedział nieco ciszej, patrząc przez okno jak jego żona wsiada do samochodu i odjeżdża - Z tego wyjazdu służbowego  już nie wrócisz żywa.

          - Jean.

          W drzwiach gabinetu archanioła stanęła dziesięcioletnia  dziewczynka o czarnych włosach  i oczach, które rozbłysły zielenią. Pod pachą trzymała pluszowego niedźwiadka z zaszytym pyszczkiem.  Córka Miry i Jeana przekrzywiła dziwnie głowę i uśmiechnęła się przerażająco.

          Archanioł odwrócił się do niej.

          - Już nadszedł czas - powiedziała Marlena, a z jej gardła wydobył się demoniczny pomruk, przypominający  ten z filmu "Egzorcysta".

          - Tak, to już czas - Jean skinął głową i posadził sobie dziewczynkę, dość niską jak na swój wiek, na ramieniu - Czas na to aby odnaleźć chłopca, który zaginął  dokładnie dziesięć lat temu.

          - W dzień gdy się narodziłam, prawda? - mruknęła dziewczynka z nutą arogancji i wyższości.

          - Tak, narodziłaś się w ludzkiej skórze.

          - A wiec powiedz mi wreszcie, co mam robić - dziewczynka oblizała usta.

          - Więc mój drogi, Lucyferze, musimy odnaleźć tego, który jest Szatanem.

          - Więc ten chłopczyna z Włoch...

          - Tak, mój drogi Lucyferze, dobrze kombinujesz.

***

          Mephisto leżał na łóżku wpatrując się niemo w sufit i podrzucając piłeczkę pingpongową znalezioną pod starą szafką na buty. Spotkanie Julii było dla niego czymś niespodziewanym i zapewne nieprzypadkowym. 

          - Marco - odezwał się gdy tylko jego "wychowanek" wyszedł z łazienki, po odbytej kąpieli.

          - Hy?

          - Pamiętasz coś z tamtego dnia, gdy do mnie przyszedłeś przerażony? Jako jeszcze mały chłopiec?

          - Czemu teraz mnie o to pytasz? Stało się coś? - brunet posłał demonowi pytające spojrzenie.

          - To ważne, powiedz, pamiętasz?

          - Już wszystko ci powiedziałem, moja siostra rozmawiała z opiekunką o zastępach demonów, które na mnie czyhają... - chłopak zmarszczył brwi - Ale dlaczego...

          - Bo twoja siostra jest w Weronie - Mephistoteles przerwał mu nagle, siadając prosto na łóżku.

          - Tamta dziewczyna, na którą wpadłeś, to moja Julia?! - Marco upadł gwałtownie na skórzany fotel ustawiony pod ścianą - O cholera, to znaczy, że Neear też tu jest.

          - Czekaj! Czy ja dobrze usłyszałem? Neear? - mimo iż demon, który pokazał się niegdyś Faustowi pod postacią pudla, był blady teraz zrobił się niemal blady jak ściana - Nie mówiłeś wcześniej jak się nazywała...

          - To ważne?

          - Muszę się napić mocnej kawy - Romeo wstał z łóżka i kierując się do kuchni, nagle zasłabł i osunął się na podłogę.

          - Mephisto! - brunet natychmiast zjawił się przy przyjacielu.

          Marco wystraszył się nie na żarty. Któż widział mdlejącego demona? Przecież to istoty nieśmiertelne, nie znające ludzkich chorób i zwyczajów, mimo iż w skórze człowieka. Chłopak zdzielił go w policzek, chcąc ocucić go najprostrzym sposobem.

          - Marco... - wymamrotał Mephistoteles - Jesteś w ogromnym niebezpieczeństwie. Wyjedź stąd... natychmiast!

2 komentarze:

  1. OJA *_* Dostałam dedyka *.*
    Powtórzenia.
    I krótko D:
    Wiesz, że ja się o to czepiam XD Choć sama nie piszę jakoś długo.
    Ogólnie zaciekawiłaś mnie tym wstępem.
    Fajnie.
    Podoba mi się.
    Daję kciuk w górę (y)

    /Mizuuu~

    OdpowiedzUsuń
  2. Obecnie piszę coś dłuższego :D

    OdpowiedzUsuń