Nie mogłam uwierzyć własnym
oczom – mój pluszowy Glaceon w tym momencie stał przede mną
realny i prawdziwy. Jedno z moich marzeń, które zdaniem
ciotki powinnam odłożyć na półkę, spełniło się. Jednak
poczułam pewien niepokój związany z tym, że zostawiłam
kuzynostwo w lesie. Nie żeby nie dali sobie rady, ale pewnie zauważą
moją nieobecność i zaczną mnie szukać. Powiedziałam o tym,
zaraz reszcie osób, która była ze mną w samochodzie.
- To nie problem – stwierdziła
fioletowo-włosa zwana imieniem Nuxin – Później wyślemy
kogoś od nas aby załatwił tą sprawę.
Nie dopytywałam się już więcej,
widocznie Team Magma miał swoje sposoby, o których na razie
wolałam nie wiedzieć. Nie wiem też, co miałabym robić w świecie
pokemonów. Jeśli mnie zwerbowali, nie wspominając już o
tym, że to było zwykłe porwanie; do Team Magma, zapewne powinnam
posiadać pokemony typu ognistego (tak, Glaceon jest typem lodowym) i
walczyć o to aby Groudon został zbudzony. Przynajmniej tyle
pamiętałam z anime i gry pokemon emerald. Jednak wszystko przecież
mogło się pozmieniać.
- Co ja właściwie mam robić? -
zapytałam drapiąc Glaceona za uchem, gdy siedziałam na karimacie.
- Pierw musisz pojawić sie w
bazie głównej Teamu Magma i musimy wszystko wyjaśnić
szefowi – wyjaśnił jeden z facetów, który siedział
z przodu – Później najprawdopodobniej zostaniesz wysłana
na jakąś akcję.
- Ale co robi Team Magma?
- Od walki legendy wulkanu i
oceanu, sporo się u nas pozmieniało. Razem z Team Aqua, choć
rzadko współpracujemy, próbujemy odnaleźć trójcę
Hoen. Mamy już pewne poszlaki, ale to tylko poszlaki. Jedno jest
pewne, musimy uczynić to szybciej niż Team Rocket – oznajmił
szef Team Magma, kiedy po dotarciu na miejsce i zapoznaniu się z
resztą ogółu, poszliśmy na zebranie – Po ostatnim ataku
udało nam się złapać kilku członków R. Waszym zadaniem
jest wyciągnąć z nich wszystkie informację. Na tym kończę te
zebranie.
Ja również chciałam
odejść od stołu, przy którym siedzieliśmy, ale szef (tak,
to dziwnie brzmi, teraz miałam szefa) zatrzymał mnie gestem ręki i
kazał do siebie podejść Pewnie miał mi sporo do powiedzenia.
Podeszłam więc do niego, a on tylko spojrzał na mnie, a w jego
oczach dostrzegłam błysk. Jednym sprawnym ruchem zdjął mi kaptur.
- Nux miała rację, jesteś zbyt
charakterystyczna jak na akcje w terenie – stwierdził.
- Chodzi o moje włosy, mogę... -
zaczęłam ale nie dane mi było dokończyć tego zdania, bo szef
przerwał:
- Ale to nawet lepiej dla ciebie, nie jesteś przeszkolona do misji. Na razie będziesz wykonywać proste zlecenia.
- Na przykład?
- Zajmiesz się naszymi więźniami – odpowiedział spokojnie – Nie musisz zakładać kaptura, i tak nie będą pamiętać tego co sie tutaj działo.
- Dobrze – przytaknęłam i wraz z moim Glaceonem opuściłam sale konferencyjną.
Postanowiłam na sam początek zwiedzić całą siedzibę. Nie wiedziałam jeszcze gdzie co się znajduje i zapewne nie ogarnę tego przez najbliższe dni bo to naprawdę spore było. Ale nic lepszego do roboty na razie mi nie zostało. A pewna byłam, że w czasie zwiedzania tego kolosa na pewno znajdę miejsce gdzie znajdowali się więźniowie. Co prawda nie miałam zielonego pojęcia jak miałabym się nimi zająć, ale cóż, nie będę dyskutować z moim nowym szefem. Narzuciłam kaptur na głowę, bo przyciągałam na siebie zbyt dużą uwagę – w końcu błękitne włosy w zespole ognia nie były czymś codziennym i wraz z Glaceonem ruszyliśmy zwiedzać.
- Ale to nawet lepiej dla ciebie, nie jesteś przeszkolona do misji. Na razie będziesz wykonywać proste zlecenia.
- Na przykład?
- Zajmiesz się naszymi więźniami – odpowiedział spokojnie – Nie musisz zakładać kaptura, i tak nie będą pamiętać tego co sie tutaj działo.
- Dobrze – przytaknęłam i wraz z moim Glaceonem opuściłam sale konferencyjną.
Postanowiłam na sam początek zwiedzić całą siedzibę. Nie wiedziałam jeszcze gdzie co się znajduje i zapewne nie ogarnę tego przez najbliższe dni bo to naprawdę spore było. Ale nic lepszego do roboty na razie mi nie zostało. A pewna byłam, że w czasie zwiedzania tego kolosa na pewno znajdę miejsce gdzie znajdowali się więźniowie. Co prawda nie miałam zielonego pojęcia jak miałabym się nimi zająć, ale cóż, nie będę dyskutować z moim nowym szefem. Narzuciłam kaptur na głowę, bo przyciągałam na siebie zbyt dużą uwagę – w końcu błękitne włosy w zespole ognia nie były czymś codziennym i wraz z Glaceonem ruszyliśmy zwiedzać.
Musiałam przyznać, że
znajdowało się tutaj wiele dziwnych przedmiotów, których
nigdy wcześniej nigdzie nie widziałam. Maszyny, których
nigdy nie nauczyłabym się obsługiwać no i te ogniste pokemony,
które pomagały swoim właścicielom. Tylko mój Glaceon
taki inny niż wszystkie, typ lodowy pośród ognia.
- Sakura, szukałam cię – nagle
jak grzyb po deszczu stanęła przede mną ta sama kobieta, która
w pewnym sensie była odpowiedzialna za moje „uprowadzenie” i
wręczyła mi niebieski pokeboll – To Ice boll, na twojego
Glaceona.
- Dzięki – uśmiechnęłam się i wypróbowałam ten drobny prezent.
- Z tego co mi wiadome masz zająć się naszymi więźniami – stwierdziła zamyślając się na moment – Ja wezmę to zadanie, ty zajmiesz się tylko jednym z nich. Nigdy tego nie robiłaś a musisz jakoś zacząć.
- Dobrze, nie ma problemu, co mam konkretnie zrobić i gdzie? - tym razem postanowiłam dopytać o wszystkie konkrety.
- Hmm... zejdź na sam dół, na końcu korytarza znajdziesz drzwi – tutaj wręczyła mi kartę magnetyczną – Dzięki tej karcie będziesz mogła wejść do windy na sam dół, gdzie znajdziesz cele, gdzie jest zamknięty profesor pracujący dla Team Rocket. To nim masz się zająć. Przekonaj go jakoś, żeby zdradził nam plany R.
- Zrobię wszystko co w mojej mocy – zasalutowałam i ruszyłam w stronę wskazaną mi przez Nuxin.
Nie miałam zielonego pojęcia jak miałam przekonać tego profesorka dogadania, ale przyłapałam się na tym, że już zaczęłam myśleć jak Team Magma czy Team Rocket. Od zawsze chciałam znaleźć się w świecie pokemonów, ale czy to ja miałam być tą złą? Pokręciłam przecząco głową, nie, przecież Magma chcą pokonać Rocket'ów, tych złych. Miałam mętlik w głowie, przez co pomyliłam drogę co najmniej trzy razy, ale jednak udało mi się dotrzeć do celu, za wskazówką jednego z braci Graunt.
- Dzięki – uśmiechnęłam się i wypróbowałam ten drobny prezent.
- Z tego co mi wiadome masz zająć się naszymi więźniami – stwierdziła zamyślając się na moment – Ja wezmę to zadanie, ty zajmiesz się tylko jednym z nich. Nigdy tego nie robiłaś a musisz jakoś zacząć.
- Dobrze, nie ma problemu, co mam konkretnie zrobić i gdzie? - tym razem postanowiłam dopytać o wszystkie konkrety.
- Hmm... zejdź na sam dół, na końcu korytarza znajdziesz drzwi – tutaj wręczyła mi kartę magnetyczną – Dzięki tej karcie będziesz mogła wejść do windy na sam dół, gdzie znajdziesz cele, gdzie jest zamknięty profesor pracujący dla Team Rocket. To nim masz się zająć. Przekonaj go jakoś, żeby zdradził nam plany R.
- Zrobię wszystko co w mojej mocy – zasalutowałam i ruszyłam w stronę wskazaną mi przez Nuxin.
Nie miałam zielonego pojęcia jak miałam przekonać tego profesorka dogadania, ale przyłapałam się na tym, że już zaczęłam myśleć jak Team Magma czy Team Rocket. Od zawsze chciałam znaleźć się w świecie pokemonów, ale czy to ja miałam być tą złą? Pokręciłam przecząco głową, nie, przecież Magma chcą pokonać Rocket'ów, tych złych. Miałam mętlik w głowie, przez co pomyliłam drogę co najmniej trzy razy, ale jednak udało mi się dotrzeć do celu, za wskazówką jednego z braci Graunt.
- To na bank, tutaj – stwierdziłam cicho wchodząc tam gdzie powinna znajdować się cela z profesorkiem.
Byłam przekonana, że to jakiś stary facet w okularkach i wąsem. W białym długim kitlu i dziwnym gustem do wszystkiego. Jednak moje zdziwienie sięgło zenitu, gdy zobaczyłam, młodego chłopaka, o brąz czuprynie siedzącego w koncie swojej celi. Tak, miał biały kitel, ale nie tego sie spodziewałam. Uniósł głowę i spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczyma. Wiedziałam kim jest, skąd pochodzi, jak wyglądało jego życie, przynajmniej w części. Tylko dlaczego właśnie on?!
- Niczego nie wiem – burknął.
- Domyśliłam się sama – powiedziałam, i daje sobie rękę uciąć, że wyglądałam wtedy jak ci wszyscy źli, którzy trzymają w niewoli całkiem niewinnych ludzi.
- To po co mnie tu trzymacie? - usłyszałam w jego głosie wyrzut, miał do tego prawo.
Zmieszałam się lekko, nie wiedziałam co powiedzieć, nie miałam co powiedzieć. Nie spędziłam tu nawet jednego dnia, a co dopiero poznawać szczegółowo plany Teamu Magma. Jednak musiałam coś odpowiedzieć, bo inaczej wziąłby mnie za jakiego głąba.
- Taki jest rozkaz naszego szefa – wydukałam, i doskonale zdawałam sobie sprawę, że on wyczuł, że mówię to bez przekonania, głos mi drżał.
Chłopak wstał i podszedł do krat, utykał na prawą nogę. Zrobiło mi się strasznie głupio, mimo że mogli to zrobić Rockeci. Nie odważyłam podnieść wzroku, spojrzeć mu w oczy. Dziękowałam sobie, że chodzę w tym kapturze. Jednak nagle poczułam, że on z ciąga mi kaptur, odruchowo spojrzałam w górę. Miałam przed sobą dwoje zielonych oczu, które... przysięgłabym, że gdzieś kiedyś już je widziała i na pewno nie było to w anime.
- Nie jesteś stąd – stwierdził, a ja poczułam w duchu, że to nie jest ten sam Gary, którego znałam z anime.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz