Muzyka

niedziela, 1 grudnia 2013

Axis Powers Academy - Czas na zmiany cz. 2

Wsunęłam jeszcze na nogi moje czarne, ciężkie buty na koturnie, potocznie zwane glanami i zaciągnęłam klamry. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze, które mieściło się w pokoju kuzyna. Tak, wyglądałam tak, jak zanim zaczęłam naukę w Axis Powers Academy. Wszystko wróciło do normy, do 100% normy. Iwanowy szalik wraz z fińskim berecikiem pozostał w kufrze. Tylko jedna rzecz się zmieniła.

- Heh – westchnęłam głęboko spoglądając w swoje odbicie. Nie poznają mnie gdy wrócę, i to moje oko…

- I co, gotowa? – zapytał wysoki blondyn stając w drzwiach swojego pokoju.

- Tak, możesz mnie odwieźć – uśmiechnęłam się lekko do niego.

- Oj ty, mały emolcu – pokręcił głową uśmiechając się szeroko.

A co ja tam właściwie robiłam? Co robiłam w Trzciance. Otóż, osobą, która zadzwoniła do mnie temtego wieczora kiedy to spędzałam go w bibliotece, była moja kuzynka wyznająca wiarę w One Direction i Dawida Kwiatkowskiego. Chciała abym pomogła jej w przygotowaniach do koncertu jej kochanego Dawida w Trzciance. Nie rozumiem dlaczego to ja musiałam się tam fatygować jakby ktoś inny nie mógł. Choć już sporo razy organizowałam podobne rzeczy. Tak też pomogłam jej, ale pod jednym warunkiem, że zwróci mi mój kufer. Kufer, w którym znajdowała się moja przeszłość. Sam koncert chyba się udał… chyba…

*RETROSPEKCJA*

Wszyscy organizatorzy tego teoretycznie zacnego koncetru kszątali się jak nigdy. Według ich wszystko musiało być idealne, zapięte na ostatni guzik, bo gdyby coś poszło nie tak czekała by ich „zagłada”. Chyba tylko ja nie rozumiałam tej fascynacji osobą, jaką był Dawid Kwiatkowski. Kolejna komercyjna marionetka, którą ktoś pociąga za sznurki i igra z jej losem. Świat po prostu zaczyna się walić. A ja nie mogłam tego pojąć, ogarnąć. Tak samo nie mogłam ogarnąć tego co się stało gdy nasz wielki „gwiazdor” wreszcie raczył się zjawić. Moja kuzynka wpadła w istny obłęd, skakając wokół „Kwiata” i będąc na jegi każde zawołanie. Żałosne, ale zgodziłam się pomóc. Tylko ze względu na kufer, który i tak musiałam odzyskać.

- A ty to? – Kwiat podszedł do mnie dosłownie przed koncertem i zapytał.

- NecoMi – odrzekłam niezbyt zadowolona faktem, iż ta osoba przeszkadza mi właśnie z facebook’owej konwersacji z Tsume i Usagi, które nie mogąc jechać ze mną, zostały w Axis Powers Academy. – Kuzynka współorganizatorki…

- Miło poznać.

- Niestety… nie mogę powiedzieć tego samego – odpowiedziałam i znikłam w drzwiach.

Jak mnie wkurzały takie osoby. Myślą, że są niewiadomo kim. Do tego dzisiejszego poranka rozwaliły mi się okulary. Nie przeszkadzało by mi to gdybym dobrze widziała na prawe oko, o lewym już nie wspomne, które jest praktycznie ślepe. Prawym dowidzę bez okularów, lewe już mówiłam…

Koncert odbył się wieczorem, ale nie poszłam na niego, z powodu dość błachego. Skoro byłam na miejscu w Trzciance wybrałam się do okulisty. Może będą mk potrzebne nowe szkła w okularach. Jednak nie. To co usłyszałam wstrząsło mną i nie wiedziałam do końca co powiedzieć. Okulistka zaleciła mi abym przez jakiś czas zakrywała lewe oko aby „dać mu odetchnąć”. Cóż, tym razem nie zlekcewżyłam tego. W końcu nie chciałam oślepnąć na jedno oko.

- Ale było super! – radowała się moja kuzynka, kiedy wieczorem wróciła z koncertu i od razu walnęła się na swoje łóżko, którego połowę obecnie zajmowałam ja i moje mangi od Kiku.

- Nie opowiadaj, nie chcę wiedzieć – mruknęłam przewracając kartkę komiksu.

Jednak mimo moich słów, dziewczyna opowiedziała mi wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Tak jakbym chciała tego słuchać. Nie interesowało mnie to w żadnym stopniu. Żadnym!

*KONIEC RETROSPEKCJI*

I w taki właśnie sposób zmuszona byłam przebywać w Trzciance prawie przez cały tydzień. Wracałam do Axis Powers Academy jako osoba która była prawdziwą mną. Osobą, którą pozostawiłam w kufrze na długi czas. Prawdziwa NecoMi wróciła. Teraz czułam się jak ja. Nie byłam ograniczona przez żadnego chłopaka.

Wysiadłam z taksówki przed moją szkołą. Obacnie musiały być lekcje bo nikogo nie widziałam na dworze. Korytarze też świeciły pustkami. Tak bez wątpliwości, w chwili obecnej odbywały się lekcje. Ruszyłam więc do pokoju mojego, Usagi i Tsume. Na całe szczęście pokój wyglądał tak jak zostawiłam go tydzień temu. Był cały, nie w kawałkach. Za użyciem różdżki rozpakowałam się szybko i wtem nagle do pokoju wszedł Gilbert.

- Ktoś ty!? – wykrzyknął na wstępie widząc mnie.

Z resztą nie dziwię się jego reakcji. Stała przed nim niewysoka dziewczyna o czarnych włosach z czerwonymi pasemkami, sięgającymi do bioder. Ubrana w strój nawiązujący do subkultury gotyckiej. W czarnych glanach na wysokim koturnie, zapinanymi na klamry. Z lewym okiem ukrytym pod przepaską.

- Gilbert, nie poznajesz mnie? – uśmiechnęłam się wścibsko. – Siostrzyczki nie poznajesz?

- Neco-NecoMi?! Nie było cię tylko tydzień!

I właśnie w tej chwili z lekcji do pokoju wróciły Tsume i Uasgi. Nie mówiąc ich reakcja wyglądała podobnie. W tym, że dla Tsume nie było to dziwne.

- Ale właściwie, to dlaczego masz tą przepaskę? – zapytał w pewnym momencie inprezy Vash.

- Bo… mam dla ozdoby… – skłamałam, bo po co wszystkich martwić? I to w święta WielkaNicne, prawda? Po co…

Usagi otrzymała bliżej nieokreśloną fujarkę od Tumnusa. Ja dostałam od Pana Szwedka wielki kufer na skarby. Kiku dostał odemnie specjalne takie cuś do przechowywanie mang. Germania sprezentował naszej tolkienowskiej przyjaciółce zwierzątko, a w zasadzie to małego, futrzestego jenota, co oznaczało, że pokój powiększył się nam o jednego dodatkowego lokatora. Za to Tsume, tak Tsume z wielkim zacieszem wręczała prezent Francisowi, który nie spodziewając się niczego zjadł wszystkie czekoladki, które ów prezent posiadał.

- Mam dla was dobrą wiadomość, moje dziatki! – darł się Dzioadzio Rzym. – Do końca roku szkolnego znosimy mundurki szkolne! A jeśli nie przyjdą na przyszły rok te, które mają być, to będzie koniec z mundurkami!

Spory tłum prostego ludu zawiwatował głośno. Wreszcie koniec z mundurkami!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz