Muzyka

niedziela, 1 grudnia 2013

Axis Powers Academy - Polonez

Naszych wspaniałych gości ze szkoły magii pożegnaliśmy dobry tydzień po wspaniałym meczu, na którym udało mi się wybić palca. Ał… Za to Gilbert został porażony prądem przez Pikachu… Heh… mam nadzieje, że jeszcze kiedyś przyjadę w odwiedziny.

Listopad jest miesiącem, który przeplata jesienne deszcze i zimowy chłód. Nawet tutaj na południu Włoszech dało się to odczuć. Może jeszcze nie spadł śnieg, ale roiło się coraz zimniej. Nawet ja przestałam nosić krótkie spodenki a przerzuciłam się na długie i ciepłe spodnie a także zafundowałam płaszcz od Szwajcarskiego munduru (dop. taki jak ma Vash i Liecht). Pogodziłam się z tym, że Taurys odszedł ze szkoły. Potrzebowałam na to półtora miesiąca. Ale trzeba żyć dalej.

Wróciłam właśnie z zebrania kółka magicznego. Arthur strasznie nas przyciskał z zaklęciami niewerbalnymi. A Tsume nie chciała ze mną iść, stwierdzając, że ona już się magii nauczyła w zamku Czocha. tak też sunęłam powoli w stronę naszego pokoju. Otworzyłam drzwi z nadzieją, że spokojnie sobie odpocznę, a tutaj…

– Feliks, jak mogłeś! – darła się Tsume machając Polakowi przed nosem pustymi pudełeczkami po lakierze do paznokci.

– No musiałam generalnie maznąć jakby pazurki, co nie – stwierdził Łukasiewicz pokazując swoje paznokietki pomalowane oczojebnym różem.

– To dlaczego nie wziąłeś lakierów Necomi? – Tsume wskazała na mnie oskarżycielsko.

– Bo ona ma tylko czarny i czerwony – Polak skrzyżował ręce na piersi.

Ef… Felek znowu zakosił Panu Olo lakier do paznokci. Kij z tym, że i tak ich nie używała, ona pilnuje swego.

– Zamknąć się! – krzyknęłam. – Tsume kupie ci nowy , Feliks zaopatrz się we własny. I dajcie mi spać?

Walnęłam się na łóżko. Tak bardzo chciało mi się spać, że to mało powiedziane. A oni mi tego nie ułatwiali.

– No dobrze…

Jasne promienie słońca wpadały przez odsłonięte okna (kurna, jaki cwel odsłonił rolety). Powoli otworzyłam oczka i usiadłam na łóżku. Tsuma była w podobnym stanie. Tylko Felek stał w koszuli nocnej przy oknie i czymś się zachwycał.

– Czego rżysz jak ten koń? – fuknął Pan Olo i we dwie natychmiast znalazłyśmy się obok naszego współlokatora.

– Śnieg! – wykrzyknęła radośnie Tsume. – Nareszcie śnieg!

Rzeczywiście, wszystko za oknem było pokryte białym puchem. A dosłownie chwilę później, wszyscy uczniowie ubrani tylko w piżamy i kozaki pływali, serfowali, nurkowali w śniegu, obrzucali się śnieżkami i lepili bałwana. największą frajdę miał chyba Iwan. W końcu pochodził z kraju gdzie tyle śniegu to normalka.

Jednakże wszystko zniszczył Dżermal, który zwołał wszystkich na apel w sali gimnastycznej. Uczniowie jak i nauczyciele przybyli na niego w piżamach.

– A więc jak widzieliście, dzisiaj w nocy spadł śnieg – oznajmił dyrektor, ale Ameryki tymi słowami nie odkrył. – Do Bożego Narodzenia zostało półtora miesiąca, tak też czas abyśmy przygotowali się do balu bożonarodzeniowego. Tak jak co roku, klasy 1-3 zatańczą na wstępie poloneza, a członkowie kółka muzycznego, zagrają kilka wspaniałych utworów.

Tutaj zobaczyłam jak Roderich uśmiechnął się dumnie. Już wiedziałam z kim Eldzia będzie tańczyć poloneza.

– Ale zanim rozpoczniemy próby tańca, muszę jeszcze powiedzieć, ze w tym pudle – wskazał na wielkie obklejone pudło, które wniósł właśnie Dziadzio Rzym. – Są karteczki z imionami każdego z was. Będziecie teraz podchodzić po kolei i losować, komu będziecie robić prezent świąteczny. Nauczyciele także biorą w tym udział.

Chwile później koło rzeczonego pudła zebrała się spora grupka ludków. Wszyscy losowali i z różnymi minami odchodzili od pudełka. Jestem ciekawa kto wylosował mnie i Tsume.

– O shit! – Pan Olo sprawną ręką uderzył się w głowę.

– Co się stało? – zapytałam losując karteczkę.

– Robię prezent Dżardżamelowi – Tsume zaczęła mi machać karteczką przed nosem. – A ty?

– Ja? – wyciągnęłam karteczkę z pudła i przeczytałam co na niej było: – Ja robię prezent panu Szwedkowi.

Obok nas przeszedł Francis chichocząc cicho pod nosem, mimo iż czuł ból po ostatniej rozróbie, kiedy to Tsume połamała mu zebra, cóż ona sama przy okazji połamała sobie rękę. Ciekawe kogo on wylosował.

– Bobra moje szczyle – Dziadzio zatarł rączki kładąc na ławeczce odtwarzacz, z którego miał lecieć polonez. – No dobierzcie się w pary.

Zaledwie pięć minut później wszyscy byliśmy dobrani. Zdziwił mnie fakt, że Iwan od razu podszedł i zapytał czy z nim zatańczę. Zgodziłam się, bo nie miałam zamiaru tańczyć z Feliksem, który zapewne przyszedł by w kiecce.

– No dobrze – stwierdził wice dyrektor ustawiając nas po kolei.

Hej, a dlaczego Tsume stała sobie obok dziadzia Rzyma? Nie miała pary? I jeszcze coś mu na ucho mówiła. I wyszła sobie z próby. Co za… Kurde, to wkurzające. Ona nie tańczy, ja też chce! Ale… ale ona cos kombinowała… na 100%.

Dżermania odchrząknął głośno i zastukał czymś w stolik. Wszyscy spojrzeli na niego z ogromnym WTF na twarzach. Jak on śmiał nam przerywać kolację? Jak?

– Po długiej naradzie, ustaliliśmy wraz z całym kołem pedagogicznym, ze w tym roku motywem przewodnim na balu bożonarodzeniowym będzie maskarada – oznajmił dyrcio.

– Jes! – Tsume poderwała się z krzesełka ogłaszając głośno swą radość, tak że wszyscy spojrzeli na nią pytająco. – No co? Cieszę się, no nie?

– Siadaj – poleciłam, a Pan Olo wrócił na swoje miejsce i przyssał się do słomki, szklanki coli.

– O co biega z tą maskaradą? – zapytała Elisaveta.

– Że mamy przyjść w maskach – Tsume zacieszała podejrzanie. Ona ewidentnie wiedziała coś, czego nie wiedziałam ja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz