Muzyka

niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 8 - Grell sam w domu

Był to radosny poranek w stolicy Wielkiej Brytanii, w Londynie. Ptaszki śpiewały, kotki miałczały, pieski szczekały, a Szwajcarzy jodłowali („Uczep się kogoś innego!” – warknął pewien Szwajcar ubrany w kieckie i rozdający ulotki z serem, jodłując przy tym. – „Jolioliolichu!”). A więc pewnego dnia, na pewnych przedmieściach, na pewnej ulicy, w pewnym zakładzie pogrzebowym siedział czerwony Shinigami z parą czerwonych nożyczek. Nazywał się Grell. Bardzo kochliwy i naduczuciowy jegomość, uwielbiający kolor… czerwony.

- Heh… – westchnął głęboko żniwiarz i oparł się o blat stolika, przy którym siedział już od dłuższego czasu. – Nudzi mi się…

Bardzo dobrze pamiętał słowa Usagi „Jeżeli choć tkniesz moje rzeczy, osobiście cię zabiję”. Ale to tyczyło się tylko jej rzeczy… To chyba nie dotyczyło jedzonka i garnków. A szczerze powiedziawszy…

- Zjadłbym coś – stwierdził Grell słysząc jak burczy mu w brzuszku.

Czerwonooki spojrzał na szafkę gdzie powinny znajdować się naczynia i jedzenie. Uśmiechnął się i zamyślił na moment.

- To tylko garki a ja przecież nie mogę umrzeć z głodu – powiedział do siebie wstając od stolika i kierując się w stronę szafki, która wisiała na ściane naprzeciwko.

ŁUP! Nagle runął jak długi na podłogę. Potknął się o jedną z trumien, które walały się po całym zakładzie pogrzebowym. Wybił sobie przy okazji jednego zęba.

- Mój kochany ząbek! – zachlipał czerwony Shinigami widząc swój „skarb” na podłodze.

Jednak bardzo szybko zorientował się, że leży na trumnie, i to otwartej, więc jak najszybciej podniusł się z podłogi. Jednakże zrobił to za szybko i uderzył głową w szklany żyrandol, który od razu rozpadł się na małe kawałeczki.

- O nie! – Grell chwycił się za głowę wystraszony.

W trubie natychmiastowym uprzątnął kawałki szkła z podłogi i zdjął żyrandol, a przynajmniej usiłował tego dokonać, bo kiedy stał na krzesełku poslizgnął się na czymś i z glośnym hukiem wpadł na jedną z półek, które wisiały na pobliskiej ścianie. Półka urwała się a wszystkie książki, które na niej wisiały upadły na podłogę wraz z czerwonowłosym. Za tą półką urwała się kolejna półka ze świecami, i kolejna, i kolejna, i ta ze szkłem także.

- Nie, nie, nie, nie – Grell teraz naprawdę był przerażony. Podniusł się z podłogi i zaczął rozglądać się w celu znalezienia skladzika na miotly i inne tego podobne. Musiał tu posprzątać jeszcze przed powrotem Usagi i Undertakera.

Jego czerwone oczka zatrzymały się na drzwiach, które przypominały drzwi właśnie takiego składzika. Wstał powoli i równie wolno ruszył w stronę ów drzwi. Po drodzę, w niewyjaśnionych okolicznościach zostały zbite wazony dynastii Ming, które należały do grabarza. Gdy wreszcie doczołgał się do drewnianych drzwi, nacisnął klamkę i otworzył je, aby w chwilę później przeżyć rozczarowanie, albowiem w środku nie było ani miotły ani innych środków czyszczących, ani niczego co by to w jakikolwiek sposób przypominało. Albowiem w środku tego składzika znajdowało się dużo półek, a na każdej w nich mnóstwo słoików, które pełne były różnych narządów człowieka.

- O shit! – zaklął Grell i z całej siły tupnął nogą, a słoiki znajdujące się w składziku wydały takie dźwięki jakby miały wypaść. – Nie, nie,, nie! Zostańcie tu – Shinigami z przerażeniem patrzył na składzik, a kiedy wszystko się uspokoiło, odetchnął głęboko i odwrócił się na pięcie aby poszukać tego właściwego składzika.

Zrobił krok do przodu i nagle usłyszał za sobą dźwięk pękającego szkła. Odwrócił się powoli w stronę szafki, aby po chwili stwierdzić, że cała jej zawartość znalazła się na podłodze i bynajmniej nie była w takim stanie jak chwilę temu.

- O cholercia – Grell z nerwów zaczął obgryzać paznokcie. – Usagi mnie zabije! O Undertakerze to już nie wspomne…

Więc czerwony Shinigami wziął się porządnie do roboty. Musiał uprzątnąć półki i to co wcześniej się tam znajdowało. Do tego te zbite wazy i ta szafka z organami… Ułe… wzdrygnął się Grell.

Jednak mimo obrzydzenia wziął się do roboty. Po długich, męczących, trunych poszukiwaniach, Grell nareszcie odnalazł miotłę, choć szczerze powiedziawszy, to miejsce wyglądało owiele lepiej, zanim czerwonooki wziął się za sprzątanie. W ogóle to mógł siedzieć bez ruchu, bo czas leciał co oznaczało…

- Grell, ty jełopie! Coś ty tu narobił?! – wrzasnęła Usagi, kiedy wróciła z grabarzem do zakładu pogrzebowego.

- Bo… bo ja zgłodniałem – czerwony Shinigami udawał niewiniątko, z papierem toaletowym na głowie i zbitym szkiełkiem od okulrów, a za nim panował totalny chaos.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz