- Nie, przekręć trochę w prawo!
– Towarzyszu, bardziej się nie da!
– To kręć w lewo! I przyłóż się, bo nie dostaniesz wódki!
W liceum im. Rzymu i Germanii trwały ogromne przygotowania (znowu), ale tym razem miała odbyć się impreza na skale krajową. A powyższe myślniki należały do Iwana i Alfreda, którzy próbowali ustawić odpowiednią ostrość projektora w auli.
– Już jesteeeem! – Francja wpadł do sali z wielkim stosem płyt DVD w rękach i o mało nie przewrócił się o giry Prus, który postanowił uciąć sobie drzemkę pod jedną z ławek. – Merde!~ kto tu postawił… A nie, to ty Gilbercie.
– Aaał! – stary Zakon Krzyżacki uderzył o blat ławki głową i po chwili pojawił się obok Francisa rozcierając sobie guza.
– Przyniosłem filmy.
Francja pokazał Ameryce dość bogaty stosik płyt z anime. Alfred z ciekawości chwycił trzy pierwsze pudełeczka i przeczytał tytuły.
– Ale to same anime serii hentai, yao i yuri. – jedna brew Ameryki uniosła się do góry. – Miałeś załatwić horrory i przygodowe. Ewentualnie magicgirl.
I tak wszystkie wspaniałe plany Francisa legły w gruzach. Rozpłakał się i (niestety?) skierował się wraz z filmami w stronę najbliższej wypożyczalni, zamienić je na te, które polecił mu wybrać Ameryka.
* Kilka dni później*
– Nie wiem jak wy, ale ja mam zamiar wziąć udział w cosplay’u. – powiedział zadowolony z siebie Sebastian, kiedy wraz z Zenkiem, Anią, Sandrą i Stachem szli w sobotnie (?) popołudnie do szkoły.
– Tak? A za kogo się przebierzesz? – zapytał Stachu zakładając na głowę opaskę Wioski Ukrytej w Liściach.
– Zobaczycie na konkursie. – uśmiechnął się Sebek klepiąc swoją „tajemniczą” torbę gdzie ukrywał strój.
Uczniowie przybyli w sam raz na początek konwentowej imprezki. Idąc do auli minęli Naruto, Czarodziejkę z Merkurego, Hatsune Miku, Tajgę Aisakę a nawet Yyuki z Vampire Knight.
– Psor Feliks?! – wykrzyknęli zaskoczeni, kiedy ujrzeli przed sobą Polskę ubranego w strój Asha z pokemonów.
– Nie! – zawołał Łukasiewicz z obłędem w oczach. – Jestem Ash Kechum i będę największym trenerem pokemonów na świecie! Prawda Pikachu?
– Taaak… – odezwał się smętny głosik chomika, a Sebek i spółka spojrzeli nieco niżej.
– Tadziu, nie wiedzieliśmy, że lubisz konwenty. – powiedziała Ania przyglądając się chomiczkowi, który w chwili obecnej przypominał Pikachu, tylko nie miał kanciastego ogona.
– Oddaj mi Pikachu! – Nagle obok Łukasiewicza pojawił się Prusy w stroju Team Rocket. – Bo ja walczę w służbie zła. Więc poddaj się lub do walki stań. To fakt!
Sebek i spółka nie chcąc oglądać kolejnej potyczki Asha z zespołem R, weszli do auli, gdzie Ameryka miał oficjalnie uznać konwent za otwarty.
– Witam wszystkich obecnych! – Alfred (jak zwykle) stał na stole w stroju Czarodziejki z Księżyca. – To pierwszy konwent w naszym liceum i mam nadzieję, że będziecie bawić się dobrze. Bo jak nie to ukarzę was w imie księżyca. – Ameryka zrobił dziwny ruch rękami jak to zwykle robi Usagi zaraz po transformacji.
– Nasz dyrektor miał na myśli, że macie się dobrze bawić mimo wszystko, towarzysze. – odezwał się Iwan, który na dzisiejszą zabawę przebrał się za Kakashi’ego (i pożyczył od autorki soczewki sharingana).
Tłum zakrzyknął wesoło i rozbiegł się po atrakcjach, jakie czekają na każdym konwencie. Węgry, przebrana za Annę z Shaman King, uczyła japońskiego rysunku. Ludwig jako Gai-sensei z wielką chęcią urządził wspaniały trening ninja. Bracia Włochy wraz z Tośkiem w przebraniach Charmandera, Bulbasaura i Squirtla prezentowali się w klasie od polskiego, gdzie Feliks uczył jak walczyć pokemonami – oczywiście Gilbert co rusz to wparadowywał do klasy z nowym pomysłem odebrania mu Tadziowego Pikachu. Japonia przebrany za… Japonię uczył języka japońskiego. Anglia i Grecja jako Yoh i Amidamaru wspólnie przygotowali wykłady na temat kultury Japończyków. Ameryka i Iwan zajęli się wyświetlaniem filmów anime w auli.
– A teraz do opaski przyklejacie metkę „Made in China”. – Francja z wielkim zadowoleniem wskazywał pilnym uczniom jak wyrabiać kocie uszka.
– Ale psorze Francis, przecież konwenty są japońskie, to dlaczego mamy przyklejać metki „Made in China”? – zapytał Stachu.
– Bo tak. – odchrząknął Francja i wsunął za biurko karton z napisem „Kocie uszka na sprzedaż, sprowadzane prosto z Chin”.
No i wieczorem nadszedł wreszcie wyczekiwany przez wszystkich cosplay! Wszyscy uczestnicy konwentu czekali siedząc na podłodze w auli. Ci co brali udział w cosplay’u czekali „za kulisami” i przygotowywali się do występu.
– A więc i nadszedł wieczór. – zaczął Amryka tym razem w stroju Bulmy. – Ten cosplay zamknie pierwszy konwent w naszym liceum. Za chwilę młodzi krawcy zaprezentują wam własnoręcznie wykonane cosplay’e, a wy wybierzecie najlepszego cosplay’owicza!
W auli rozbrzmiała j-popowa muzyka i na scenie po kolei zaczęły pojawiać się mangowe postacie. Między innymi można było zobaczyć Songoku, Vegete, Czarodziejkę z Jowisza, Rena Tao, Ryugi’ego, Sakure i Akite z Vocaloida, a także postacie z innych filmów takie jak Stich, Shrek i Clifford. Sebek miał zaprezentować się ostatni. Kiedy już miał wyjść światło zgasło i włączyła się mroczna muzyka. Wszyscy poczuli dreszcze i włos im się jeżył na głowie. Usłyszeli, że ktoś (hmm, pewnie Sebastian) wszedł na scenę. Nagle światło pojawiło się z powrotem (UWAGA! Jeżeli jesteś osobą o słabych nerwach, nie czytaj dalej). Wszyscy opuścili aulę z krzykiem przerażenia. Został tylko chomik Tadeusz, który podbiegł do Sebastiana.
– Jestem aż tak straszny? – zapytał chomiczek.
– Nie. – stwierdził Sebastian przebrany właśnie za chomika Tadeusza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz