Muzyka

wtorek, 31 grudnia 2013

Axis Powers Academy - Zakończenie roku

       NecoMi zapięła spokojnie zamek od swojej torby podróżnej. Rozejrzała się po pokoju. Tak, chyba już wszystko spakowała i niczego nie zapomniała. Pierw jej zielona oczy wbiły się w Pana Olo, który za pomocą dzikich skoków usiłował domknąć swoją walizkę. Usagi natomiast jak to zawsze z Usagi bywa, powoli, z lekkim za mułem usiłowała spakować swoje rzeczy do jednej wielkiej różowej torby w króliczki. Co to za wyjazd? – zapytacie. Gdzie wybierają się nasi bohaterowie? – zastanawiacie się. Otóż...

     - Całe dwa miechy bez szkoły, bez Dżardżamela. Trzeba to odpowiednio wykorzystać – rzekła Tsume siadając na swoim bagażu skutecznie zamykając go po długich wysiłkach – Najlepiej w finlandzkiej tajdze na medytacjach z guru.

     - Nawet nie wiesz jak chętnie bym się z tobą tam wybrała, Panie Olo – powiedziała blondynka podchodząc do szafki, na której stała ta jedyna figura egipska przedstawiająca Bastet.

     NecoMi skłoniła się przed nią po czym zapaliła kadzidełko o zapachu mirry. Bastet – egipska bogini kotów. Przepiękny czarny posążek ze złotymi oczyma i czymś na rodzaj obroży w kolorze zielono – czerwonym, z dodatkiem złota. I symbol Horusa na piersi.

     Od czasu wydarzenia z przed kilku tygodni, właśnie z Bastet i NecoMi w roli głównej, posążek ten gościł na komodzie w pokoju Gold Bad Trio. Nikt nie odważył się do niego zbliżyć. Tsume sugerowała kilka razy aby się go pozbyć, ale spotykała się z głośnym sprzeciwem wszystkich innych, gdyż twierdzili, że to jeszcze bardziej rozzłości Egipską Kotkę.

     - I pomyśleć, że tak szybko zleciał ten rok – stwierdziła Usagi głośno konsumując jabłko.

     Wtem rozległo się pukanie do drzwi. Dziewczyny spojrzały po sobie, a wzrok każdej pytał, kim jest ich gość.

     - Otwarte – Tsume rzuciła niedbale.

     W progu stanął wysoki brunet o pięknych niebieskich oczach. Ubrany był w zielone spodnie i białą koszulę niedbale zarzuconą na ramiona. Do tego zawiązany pod szyją zielony krawat. Jego wyraz twarzy ukazywał zmieszanie.

     „Osz w papcior” pomyślał Pan Olo, kiedy spojrzała na swoją blond włosom przyjaciółkę, która co jak co, ale od dłuższego czasu cechowała się nadzwyczajnym spokojem – teraz przypominała bardziej tą, która siedziała zamknięta w egipskim posążku.

     - N-necoMi – wydukał Litwin – Ch-chciałbym porozmawiać...

     I w tej właśnie chwili w stronę pana Torisa poleciało wiele łatwo tłukących się przedmiotów, o którym istnieniu w pokoju naszej Świętej Trójcy, nikt nie miał zielonego pojęcia. Były to między innymi wazy z dynastii Ming a także jakieś stare greckie rzeźby. Laurinaitisowi ledwo co udawało się unikać pocisków. A kiedy i przedmioty do rzucania się skończyły, dziewczyna zakasała rękawy i zapewne gdyby teraz miała dzidę, to zadźgałaby Torisa na miejscu i jak najboleśniej się tylko dało. Usagi i Tsume, która trzymała na kolanach swojego futerkowego kumpla imieniem Volti, zwanego; siedziały na łóżku Ojca Chrzestnego Neco i z wielką uwagą (zajadając popcorn) przyglądały się zaistniałej sytuacji.

     - N-Neco, uspokój się – Toris zaczął panikować, a strach unieruchomił go, tak też nasz Litwin został zmuszony do dalszego stania w drzwiach pokoju Gold Bad Trio.

     - Uspokój się?! - warknęła dziewczyna z ogromnym rumieńcem na twarzy – Ja przecież jestem spokojna! Nie widać?!

     - A-ale...

     - Jak śmiesz zjawiać się w tym pokoju po tym co mi zrobiłeś?! - jej zielone oczy zabłysły jak wtedy gdy Bastet przejęła nad nią kontrolę.

     - N-Neco.. ja...

     - Milcz jak do ciebie mówię! – wręcz krzyknęła tupiąc przy tym nogą – narobiłeś takiego sajgonu w moim życiu, że jeszcze się nie pozbierałam! Nie mogę przestać myśleć o tym co nas łączyło! Wystarczyły rozmowy z tobą żeby dobrze się poczuć. A teraz?! Teraz każda myśl boli bardziej niż to, że wtedy odszedłeś. Straciłam do ciebie nerwy! Ten jeden krok zaprzepaścił moją naukę litewskiego... Kiedyś patrzyłam do tego zeszytu i się uczyłam... dzisiaj widzę literki, których nie potrafię odczytać, bo to... zbyt wiele!

     - Przepraszam... wiem, że to... - przerwał jej brunet, ale i jemu nie było dane dokończyć swojej myśli.

     - Milcz – burknęła NecoMi. - Mimo wszystko wybaczyłam ci. Pewne część mnie nadal cię kocha i chce dla ciebie jak najlepiej, ale to, że to boli jak cholera... już nic na to nie poradzę. Niech tobie i Raivisowi... żyje się jak najlepiej. Nic mi do tego. Nigdy nie życzyłam mu niczego złego. Tobie też nie – ton dziewczyny złagodniał – Ale proszę cię... oszczędź mi tego... i zejdź mi z oczu.

     - Gerai – odrzekł krótko – Tylko... twój blond włosy przyjaciel jeszcze kazał ci przekazać, że „wilk czeka na tygrysa na wzgórzu” - po czym odwrócił się na pięcie i zniknął w korytarzu.

     Jeszcze chwilę NecoMi stała tak bez ruchu. Oczy Tsume i Usagi wpatrzone były w nią jak w jakiś święty obrazek. Po dłuższej chwili ciszy Pan Olo wreszcie zdecydował się ją przerwać i zapytać:

     - Jaki wilk? Jaki tygrys? Jakie wzgórze?

     - Feliks – NecoMi uśmiechnęła się lekko i wsunąwszy swoje glany z klamrami na nogi, wyszła z pokoju.

     Tak, od tego feralnego (?) wydarzenia z Bastet bardzo blisko za kumplowała się z nijakim Feliksem Łukasiewiczem, i który jako osoba, też bardzo się zmienił – przede wszystkim przestał gustować w damskiej odzieży i stał się bardziej tajemniczy.

     NecoMi szła raźnym krokiem przez korytarz Axis Powers Academy. Mijała znajome twarze. Zeszła po schodach na dwór i ruszyła za szkołę, gdzie znajdowała się polana z małym wzgórzem, gdzie rosła wielka jabłonka, pod która uwielbiała przesiadywać z przyjacielem z magicznego fachu.

     - Witam cię, mio principe – uśmiechnęła się siadając obok Feliksa, który w chwili obecnej leżał pod drzewem opierając się o konar, i mając zasłoniętą twarz słomianym kapeluszem.

     - Ciao, principessa – blondyn splótł dłonie kładąc je na brzuchu – Mój współlokator przekazał wiadomość.

     NecoMi westchnęła głęboko, dając tym do zrozumienia Łukasiewiczowi, że nie uśmiecha jej się gadać o tym właśnie litewskim bycie. Oparła głowę o ramię Feliksa i wbiła wzrok w zielony krajobraz przed nimi.

     - Bastet się nie odzywała? - zapytał w pewnym momencie, jednocześnie zakładając swój kapelusz dziewczynie.

     Dziewczyna pokręciła przecząco głową.

     - To chyba dobrze, hm?

     - To zależy – zielonooka wzruszyła ramionami.

     Feliks uśmiechnął się po felkowemu, jak to on zawsze miewał w zwyczaju, przytulił dziewczynę i szepnął jej na ucho:

     - Non permettere a nessuno di domare il tuo spirito selvaggio. Rimani fedele al tuo essere e segui l'istinto.


     W szkole panował totalny chaos. Nauczyciele krzątali się po klasach nie mogąc znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca. Tak samo uczniowie, którzy mieli już spakowane swoje rzeczy, gotowe do drogi, do domu. Autokary międzynarodowe były gotowe do drogi. Bagaże były na swoich miejscach. Można powiedzieć wszystko było dopięte na ostatni guzik.

     - Nareszcie wakacje – stwierdziła Tsume przeciągając się, kiedy na ostatnich zajęciach sportowych dosiadła swojej miotły Nimbusa 2013 – Yani pewnie się ucieszy.

     - No pięknie... i znowu będę się użerała z młodszą siostrzyczką – Usagi skrzyżowała ręce na piersi, skończywszy właśnie konsumowanie jabłka.

      - I dwa miesiące bez tej dzieciarni – Germania założył okulary przeciwsłoneczne, przez co jakby mu dodać czarny garniak, wyglądał by jak jeden z Facetów w Czerni.

     W samo południe, kiedy na zegarze wskazówki stopiły się przez panujące globalne ocieplenia, Germania wraz z Dziadziem Rzymem zebrali cały lud pracujący i edukujący się przed zacnymi gmachami szkoły, aby rozdać świadectwa ukończenia danej klasy, a także dyplomy, dla osób wyróżnionych.

     - Tak więc jak pewnie wiecie, ukończyliście kolejny rok nauki w Axis Powers Academy. Jestem z was bardzo dumny i mam nadzieję, że zdawalność matur w przyszłym roku również ucieszy mnie i Starożytny Rzym.. tak też bez żadnych długich wywodów powiem tyle, że wasi wychowawcy rozdadzą wam wasze świadectwa, a ja sam wręczę dyplomy zasłużonym uczniom – zakomunikował dyrektor z czystej germańskiej krwi i rozwinął długą listę, gdzie widniały imiona i nazwiska uczniów Axis Powers Academy – Każdy kogo wyczytam podchodzi do mnie aby odebrać dyplom. Khem khem. A więc za prowadzenia kółka magicznego, Arthur Kirkland.

     Posiadacz ogromnych brwi wyłonił się z tłumu i podszedł odebrać wyróżnienie. Następnie był Roderich za nie tylko prowadzenie kółka muzycznego, ale również za użyczanie swego muzycznego talentu na potrzeby szkoły. Matthew Williams za wspaniałą plastyczną wystawę. Hiszpan Antonio za prowadzenie kółka latynowskiej muzyki i zwyczajów. Ludwig otrzymał wyróżnienie za wyczyny sportowe. Szwajcar Vash za wyśmienite strzeżenie szkoły przed wszystkimi możliwymi zagrożeniami. Usagi otrzymała wyróżnienie dla osoby, która odżywiała się nadzwyczaj dobrze – jabłkami. A NecoMi wyróżnienie... w sumie to nie wiadomo za co.

     - I wreszcie dochodzimy do ostatniego wyróżnienia – oznajmił Dżermandżilla, poprawiając czarne okulary, które powoli zaczęły mu zjeżdżać z nosa – Ostatnie wyróżnienie jest dla Tsume, która w jakże beztroskim żywocie dokonała bardzo wiele. Omińmy to, że przez nią Francis wylądował przynajmniej 666 razy na oddziale intensywnej terapii. Jest ona albowiem wyśmienitą uczennicą z dziwnymi pomysłami i wspaniałą wyobraźnią. Ojciec Chrzestny Pan Olo. Ten tytuł bez wątpienia do niej pasuje. Tak też...

     - Skończ, pan, bo autobusy zaraz wyjeżdżają – stwierdziła Tsume uśmiechając się od ucha do ucha.

     Tak też, po chwili wzruszenia Germanii, pożegnaniu na te dwa miesiące, nasza wesoła ferajna zaczęła rozchodzić się do poszczególnych autokarów.

     - Ale jak to nie jedziesz? - zbulwersowała się NecoMi, kiedy usłyszała od swojego blondwłosego przyjaciela, że na wakacje zostaje we Włoszech.

     - Przykro mi Neco, ale nic na to nie poradzę – Feliks uśmiechnął się lekko – Mieszkam tu. Nie jadę słowiańskim kursem, a romańskim, do Venecji.

     - Ale...

     - Spotkamy się szybciej niż sądzisz – Feliks cmoknął dziewczynę w policzek, po czym ona została zmuszona do zapakowania się we właściwy autokar.

     Usiadła obok Tsume, przy oknie. Machała jeszcze Feliksowi na pożegnanie, podczas gdy jej tolkienowska współlokatorka i zarazem najlepsza przyjaciółka i Ojciec Chrzestny w jednym, zajadała się żelkowymi misiami, karmiąc jednocześnie jenota tuńczykiem.

     Z Usagi pożegnały się już wcześniej, gdyż ona wraz ze swych kuzynem Heraclesem wsiadła w autobus podróżujący również przez Grecję, gdzie była jej wysiadka.

     - Wiesz, nie sądziłam, że tak bardzo go polubisz – powiedział Pan Olo między przeżuwaniem żelek a zajadaniem sorbetu z szwedzkiej rybki.

     - Kogo?

     - Feliksa.

     Jedna brew Neco uniosła się do góry.

     - Czy ty coś sugerujesz?

     - Tak.

     - Co?

     - Że mam teraz dwa miesiące na wymyślenie dobrej, porządnej broni do unicestwienia tej francuskiej kanalii i do tego jeszcze musze odnaleźć Alucarda, bo po akcji z Bastet przepadł jak kamień w wodę i przydałoby się znaleźć swego Papę Chrzestnegio – odrzekła i wtulona w jetkowe futerko Voltiego, zasnęła.


     NecoMi uśmiechnęła się pod nosem. Tak, z pewnością będzie miała co opowiadać w domu. Może w większość historii nikt jej nie uwierzy, ale przecież Axis Powers Academy nie była zwykłą placówką edukacyjną, a czymś naprawdę magicznym, fantastycznym. Pozostało tylko pytanie... dlaczego Germania wybrał właśnie ją na uczennice tej szkoły, zacnej w swej prostocie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz