- I zadanie domowe, macie napisać czym charakteryzuje się nasz układ słoneczny.
Normalne zadanie domowe, normalna szkoła, zwykły dzień w mojej nowej szkole dobiegł końca. Heh… od tygodnia chodzę do normalnej szkoły… teoretycznie normalnej. Nie okłamujmy się, teskniłam za Axis Powers Academy. Za Usagi, za Tsume i za Taurysem… za wszystkimi przyjaciółmi. Nawet za Dżermansztycem. Ale postanowiłam sobie, że nie wrócę tam. To był już dla mnie zamknięty rozdział. Wyjechałam z tamtąd aby… no właśnie, dlaczego? Bo nie chciałam krzywdzić bliskich mi osób. Taurys przezemnie ciął się.
- NecoMi, zapomniałaś zeszytu – zaczepił mnie kolega, którego pamiętałam jeszcze z podstawówki, a teraz los umieścił nas ponownie w jednej klasie.
Rafał, bo tak było mu na imię podał mi mój zeszyt od fizyki.
- Dzięki – uśmiechnęłam się lekko.
- Pozwoliłem przejrzeć sobie go. Gdzie chodziłaś wcześniej do szkoły? Wszystko jest tam w innym języku – powiedział.
- To długa historia. Nie jest ciekawa, ale…
- Chętnie jej wysłucham – wtrącił chłopak zanim jeszcze zdarzyłam dokończyć.
Westchnęłam głośno i opowiedziałam mu wszystko. Jak to.się stało, że trafiłam do Axis Powers Academy. Opowiedziałam mu o Tsume, jej szafie, drodze do Narnii, Jedynym Pierścieniu. O Usagi, o tym, że była shinigami z wielkim zamiłowaniem do jabłek. O dyrektorze, który był… tak specyficzny i niepowtarzalny, że dziwniejszym człowiekiem już być się nie dało. O Taurysie opowiedziałam mu najwięcej.
- To dlaczego z tamtąd odeszłaś? – zapytał Rafał, kiedy ocierałam łzę, podczas gdy oboje siedzieliśmy na schodach prowadzących do Sienkiewiczówki, szkoły, technikum w Trzciance.
- Bo nie chciałam żeby Taurys cierpiał przeze mnie – odrzekłam widząc w oczach kolegi niedowierzanie. – Nie wierzysz mi, prawda.
- Wiesz… szkoła, rozterki sercowe, ale… magia, szafa do Narnii, wampiry – stwierdził lekko zniesmaczony. – To nie możliwe, nie? Pamiętam czasy podstawówki, kiedy miałaś ogromną fantazję, ale to chyba lekka przesada.
Wstałam ze schodów otrzepując cxerwone spodnie. Sięgnęłam za pazuchę i wyciągnęłam swoją różdżkę, której tak dawno nie urzywałam.
- Dostałam ją od Vassilici, kiedy przez przypadek moją złamał Lukas, a już nie dało się jej naprawić – uśmiechnęłam się, delikatnie sunąc kijkiem w powietrzu, zostawiając po sobie błękitny pyłek.
Widziałam to zdziwienie na twarzy Rafała. Pamiętałam zasady dotyczące magii – nie urzywaj jej poza akademią i poza murami szkoły magii, ale co mi tam.
- Expecto patronum – z końca różdżki wystrzelił niebieski promień, zamieniając się w tygrysa, który chwilę później zniknął w ścianie szkoły.
- Ale jak ty…. jak ty to… – zająkał się chłopak zapewne wierząc już we wszystko co powiedziałam.
- Tsume, prosze do tablicy – oznajmił Australia, który uczył matematyki w Axis Powers Academy.
Pan Olo niechętnie wywlekł się ze swojej ławki i wolnym krokiem podszedł di tablicy, aby rozwiązać działanie na pierwiastkach. Jednakże skończyło się na tym, że blondynka zaczęła szkicować bardzo dokładny plan pozbycia się Francisa. W końcu jednak oparła głowę o tablicę i westchnęła głęboko.
Tak… była osobą, która znała NecoMi na wylot, przecież w końcu mianowała się jej Ojcem Chrzestnym. Więc dlaczego jeszcze tutaj stała? Dlaczego nie była w drodzę do Polski?
- Tsu… Tsume, wszystko w pożądku? – zapytał niepewnie Australia, widząc jakie rzeczy dzieją się z jego uczennicą.
Tolkienowska współlokatorka Usagi odwróciła się na pięcie i z wyrazem twarzy „nic nie jest w pożądku” znalazła się z powrotem na swoim miejscu.
Do gabinetu dyrektora ktoś zapukał. Kiedy Germania rzucił to „proszę” bez żadnych emocji, drzwi otworzyły się a stanęli w nich Tsume, Usagi, Taurys i Feliks.
Blondwłosy mężczyzna dokładnie wysłuchał tego co jego uczniowie mieli do powiedzenia. To co usłyszał nie miało żadnego sensu, nie uda się, ale mimo to, zapytał:
- Jak zamierzacie to zrobić? Kto was popiera?
W tej chwili Tsume pociągnęła Germanię za rękaw, wywlekając go na korytarz szkoły, gdzie Niemiec ujrzał… dosłownie wszystkich uczniów. Wszystkie osoby uczące się w jego szkole.
- A więc…. zgadzam się – dyrektor poprawił okulary opadające mu na nos.
- Do odpowiedzi przyjdzie… NecoMi – oznajmił nauczyciel od jakże zacnego przedmiotu, a mianowicie Wiedzy o Kulturze. Co prawda lubiłam ten przedmiot, ale przypominał mi zwykle o Axis Powers. W końcu była to szkoła, gdzie uczył się nawet Prusak.
Podeszłam więc do tablicy i czekałam na serię pytań dotyczących kultury innych panstw.
- A może chciałabyś powiedzieć coś od siebie? – powiedział nagle facet od WOK’u, a ja zamyśliłam się na moment.
- Austriacy słyną z tego, że wyrażają emocję poprzez muzykę. Włosi kochają paste, Polacy paluszki. Grecy z natury są bardzo powolni, Niemcy lubią mieć wszystko na swoim miejscu. Amerykanie chcą być bohaterami, Anglicy dżentelmenami. Litwini są spokojni, a Prusacy są po prostu zagilbiści – powiedziałam za jednym tchem, a moja odpowiedź wywołała na twarzy nauczyciela wyraz mówiący „o czym ty do mnie mówisz, dziecko drogie”.
Tak, nie tego się spodziewał. Zaraz pewnie mi powie, że Prusaków jużnie ma.
- Siadaj – polecił, nie wspisując żadnej oceny.
Czułam na sobie wzrok całej klasy. Pewnie uznali, że jestem dziwna, że głupia. Ale wszystko to co powiedziałam sprawdzało się w mojej starej szkole.
- Jeszcze raz – Tsume próbowała ogarnąć to co działo się na wielkiej sali gimnastycznej.
- Panie Olo, nie denerwuj się tak – Taurys poklepał ją po plecach zapewniając, że to co planują, uda się.
- Mam nadzieję, Torisie – odparła Tsume i chwyciła za batutę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz