Muzyka

niedziela, 1 grudnia 2013

Axis Powers Academy - I po księstwie Kijowskim

- Fritz Germania – blondynka uśmiechnęła się wieszając się dyrektorowi na szyi. – Jak dobrze cię widzieć.

Mieliśmy właśnie zaszczyt poznać Królestwo Kijowskie we własnej osobie. Matkę Mateczki Słowiańszczyzny,h babcie Ivana, Katiushy i Natalii. Sasze Avrloskyaye.

- Fritz, pobierzmy się! – powiedziała a w jej ręku zalśnił nóż.

W taki właśnie sposób mieliśmy zaszczyt poznać naszą nową panią wicedyrektor, która nie dość, że chce wyjść za Germanię to jeszcze wprowadziła nam całkiem nowy szkolny przedmiot, który mieliśmy do zaliczenia. Nie żebym nie lubiła… dobra ja nie lubie Podstaw Przedsiębiorczości. Ale do tego przedmiotu odpowiedni byłby Fenicja a nie Księstwo Kijowskie.

- No i ludzi dzielimy na chloryków, flegmatyków, melancholików i…

- Personifikacje! – wykrzyknęła dumnie Usagi wiedząc, że to wkurzy nauczycielkę, i rzeczywiście tak było ale jako że zadzwonił dzwonek Sasza nie mogła nam nic zrobić.

- Usagi, Tsume, NecoMi – na korytarzu zaczepił nas Germania i ewidentnie nie chciał aby ktoś (czyt. Sasza) go zobaczył.

Tak, Tsume miała rację, że w najbliższym czasie nasz (nie) kochany, blondwłosy, Legoladowy dyrektor Dżermanija zwróci się do nas o pomoc w pozbyciu się jego byłej narzeczonej.

- Tak?

- Chodźcie za mną – polecił a my bez żadnego namysłu ruszyłyśmy za nim aby w ostateczności znaleźć się w Pokoju Życzeń, na korytarzu łączącym szkołę i akademik.

- Usiądźcie wygodnie – powiedział a sam zajął miejsce na jednym z głębokich foteli. – Romulus…

Zza sterty niechlujnie rzuconych ubrań wyłonił się nasz drugi dyrektor Starożytny Rzym.

- Podejrzewam, że chce się pan pozbyć Księstwa Kijowskiego – Tsume przybrała ton Ojca Chrzestnego Dona Corleone. – Będę za to potrzebowała dozgonnej wdzięczności i gdy nadejdzie odpowiednia pora, pan będzie na każde moje skinienie.

- No dobrze – odrzekł Germania i przełknął głośno slinę. – Ojcze Chrzestny.

Usagi zmierzyła go wzrokiem. W sumie ja też, bo to że chciał się pozbyć wiadomej osoby to tak, ale jak my miałyśmy mu w tym pomóc? No niby że jak? Do tego Tsume Ojcem Chrzestnym… Germanii??? Co? Jak? Gdzie? Kiedy? Byłam totalnie skołowana.

- Co proponujesz, Tsume? – zapytał po dłuższej chwili ciszy Dziadzio Rzym.

- Najważniejsze jest to aby Księstwo Kijowskie, dowiedziała się prawdy w sposób przypadkowy – Pan Olo rozsiadł się na fotelu godny samego Dona z tym rapface’em na twarzy.

Wszystko było jasne. Bardzo jasne…

Lekcja wf-u ciągła się i ciągła w najlepsze. Jak zwykle Usagi kłóciła się ze Spartą, którego dla odmiany Tsume doprowadzała do stanu przed zawałowego swoim skakaniem po drzewach. Ja natomiast jako chyba najbardziej spokojna z naszego trio siedziałam sobie w najlepsze, w spokoju na ławce pod ścianą. Sparta w sumie już przyzwyczaił się, że nie ćwicze. Nie lubię wf. Nigdy nie lubiłam i nie miałam zamiaru polubić. Po za tym miałam całkowite zwolnienie z tej jakże „ciekawej” lekcji.

- Tsume! Ty cholero, zlaź z tamtąd! – darł się nasz nauczuciel, kiedy nasza tolkienowska przyjaciółka pochwyciła za miotłę i zaczęła latać jak podczas meczy quidditcha.

- Huehuehue – śmiała się szatańsko przelatując niezbyt wosoko nad głową Theo (Ta… Sparta zwie się Theo…).

Usagi zacieszała wraz z Alfredem amerykańskim zacieszem. Natalia z bardzo wielką siłą rzuciła piłkę od koszykówki, która trafiła biednego Raivisa. Matthew gadał z Gilbertem, który dziwnym zbiegiem okoliczności znalazł się u nas na lekcji. Heracles klasycznie przysypiał w kącie sali, a Seszelka sterczała nad nim z nadzieją, że chłopak się obudzi i zacznie grać. Elisaveta powróciwszy z skrzydła szpitalnego (dop. skąpego gabinetu pielęgniarki) siedziała obok mnie zażerając chrupki serowe. A dlaczego nasza kochana Węgierka wylądowała w gabinecie pielęgniarki? Cóż, wdała się w małą bójkę z Vassilicą, ci skończyło się tym, że on miał rozkwaszony nos a ona stłuczoną nogę.

Nagle drzwi od sali gimnastycznej otworzyły się z wielkim hukiem. Prawie wypadły z zawiasów. Stała w nich nasza (nie) kochana Królestwo Kijiwskie z czystą złością malującą się na twarzy. Była naprawdę wkurzona a jej morderczy wzrok sam w sobie spowodował, że Nimbus 2013 zatrzymał się w powietrzu a Pan Olo wylądował z wielkim „ŁUP!” na Usagi.

Oczy wszystkich wlepione zostały w naszą nauczycielkę, która z furii i złości nagle calkowicie się rozkleiła i nikt nie wiedział co ma zrobić więc wszyscy milczeli.

- Germania… Germania… – Księstwo Kijowskie uwiesiła się na szyi Sparty głośno szlochając.

- C-co się stało? – zapytał zdezorientowany nauczyciel.

*WSPOMNIENIE*

Szasza, nauczycielka Podstaw Przedsiębiorczości podskakiwała radośnie, przemierzając korytarz Axis Powers Academy. Skończyła właśnie ostatnią lekcję w tym dniu i bardzo chciała zobaczyć się z Germanią, jej (nie… nie wierzcie w to…) narzeczonym. Uśmiechnęła się mijając kilku uczniów z czwartej klasy, do której uczęszczała jej wnusia Katyusha.

- Na na na – nuciła sobie pod nosem naciskając klamkę do pokoju dyrektora. – Fritz! To ja… Fri… FRITZ!?

Widok jaki ujrzała Sasza wzbudził w niej emocję nie do opisania. No bo w końcu, ty drogi czytelniku, co byś zrobił gdyby Twoim oczom ukazał się obrazek Germanii i Dziadzia Rzyma w dwuznacznej sytuacji? Tak też, nasza Księstwo Kijowskie wystrzeliła z tamtond jak z procy, nawet nie oglądając się za siebie.

*KONIEC WSPOMNIENIA*

- Theo! Jak oni mogli!? – Księstwo Kijowskie płakała dalej wisząc na biednym Sparcie, który w tej chwili naprawdę nie wiedział co ma zrobić, tylko bezwładnie rozglądał się po sali gimnastyczną szukając u nas jakiegokolwiek wsparcia, lecz na marne.

- Żegnajcie towarzysze – żegnała się z nami Sasza kiedy kolejnego dnia spakowana i z lekkim uśmiechem na twarzy żegnała naszą szkołę.

- Tsume, to był zamierzony efekt? – stwierdziła Usagi patrząc na Pana Olo.

- Nie, chciałam żeby zostawiła mi tą fajną dzidę na Francisa.

- A to, że się odczepiła od Germanii? – zapytałam.

- Co o czym wy mówicie, ja chciałam tylko tę dzidę – uśmiechnęła się tajemniczo i skierowała się do naszego pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz