Ciel siedział w swoim gabinecie. Miał strasznie sporo spraw na głowie. Ostatnimi czasy w Londynie działy się bardzo niepokojące rzeczy. Ginęły młode dziewczęta, do tego jego Elizabeth.
- Lizzy… – westchnął cicho.
Nie, musiał wreszcie o niej zapomnieć. Przecież i tak nie moglli by być razem, bo… zaprzedał duszę diabłu. A ona i tak byłaby szczęśliwa z kimś innym. Mimo tego dalej bolało go serce. Choć kiedy patrzył na Neco ogarniało go przyjemne ciepło i zimny dreszcz. „Gdyby jej usta…” – chłopak dotknął palcami swoich ust, ale natychmiast je cofnął.
- Cielu Phantomhive, ogarnij się! – fuknął sam na siebie i pokręcił przecząco głową. – To twoja siostra.
- Przyrodnia siostra – poprawił go Sebastian, który ni z gruchy ni z pietruchy pojawił się obok fotela hrabiego.
Młody Phantomhive wzdrygnął się a na jego twarzy pojawił się klasyczny pokerface, a ołówek który trzymał, pękł w pół. W tej właśnie chwili miał ochotę walnąć swojego kamerdynera, ale biorąc pod uwagę siłę i szybkość Sebastiana, chłopak zrezygnował z tego.
- A tak właściwie, co ty tutaj robisz, Sebastianie? – mruknął Ciel zerkając na lokaja przez ramię. – Nie powinieneś przygotowywać obiadu? Przecież mamy dzisiaj na obiedzie gości.
- Gości?
- Nie mówiłem ci? – Phantomhive zamrugał szybko, zdziwiony tym, że zapomniał wspomnieć o tym fakcie lokajowi. – Grabarz i jego uczennica mają nas odwiedzić…
Pomiędzy Sebastianem a Cielem zapadła cisza. Obaj panowie zmierzyli się wzrokiem po czym hrabia powiedział stanowczo:
- Za kilka godIn jest obiad, ma być gotowy punktualnie, zrozumiano?
- Yes, my Lord – czarnowłosy ukłonił się lekko i zniknął w drzwiach.
Ciel wstał od swojego biurka. Jego wzrok zatrzymał się na ogrodzie za oknem, gdzie na trawie, wśród jesiennych liści siedziała Neco bawiąc się z Panem Olo i Plutem, który w tej chwili znajdował się pod postacią człowieka (na szczęście miał ubrania – co było dziwne). Ciel uśmiechnął się leciutko pod nosem. Nawet nie zorientował się kiedy sam znalazł się na podwórku. Z tego dziwnego amoku wyrwał go głos Neco:
- Ciel, co ty tu robisz?
W tej właśnie chwili chłopak ocknął się i spojrzał na dziewczynę z wielkim zdezorientowaniem w oczach. Zaraz ogarnął się i stwierdził:
- Siedzenie na ziemi nie przystoi młodej damie.
- Bo ja… – zająkała się Neco.
- Pozwól… – chłopak wyciągnął dłoń aby pomóc jej wstać, w końcu był angielskim dżentelmenem.
Ciemnooka z uśmiechem skorzystała z jego pomocy, ale jako że nie była przyzwyczajona do chodzenia w długich sukniach, przez przypadek nadepnęła na koniuszek sukienki i runęła do przodu… wprost w ramiona Ciela, który stracił równowagę i koniec końców, oboje wyladowali na trawie.
- O rany, rany. Przepraszam, Ciel… – Neco podniosła wzrok na ciemnowłosego, cała czerwona na twarzy.
Wyraz twarzy chłopaka był… naprawdę nieogarnięty. Szczerze mówiąc przypominał teraz minę Grella na widok Sebastiana. Neco uśmiechnęła się delikatnie. To wyglądało naprawdę słodko. Tylko na puszczku Pana Olo zakwitł klasyczny pokerface, a Pluto, który siedział obok jenota, zaczął drapać się za uchem.
- Neco… – dłoń Ciela gladziła włosy dziewczyny.
- Paniczu – wtem dało się słychać głos Sebastiana.
Ciel nagle obudził się. Stał przed oknem, patrząc na siostę, która siedziała na dworze. Za nim stał czarnowłosy lokaj z podejrzanym usmieszkiem na twarzy. Chłopak z wielkim rumieńcem na twarzy odwrócił się w jego stronę.
- O co chodzi?
- Wszystko już gotowe, wołać pannę Neco? – Sebastian specjalnie zaakcentował ostatnie słowa, widząc jak reaguje na nie młody hrabia Phantomhive.
- Wszyscy mają być na obiedzie – odrzekł chłopak a na twarzy demona ukazał się podejrzanie podejrzany uśmieszek.
- W takim razie Ciel Phantomhive jest w wielkim niebezpieczeństwie – stwierdziła Usagi wysłuchując do końca opowieści Undertakera.
Grabarz skinął lekko głową a kapelusz, który miał na głowie ześlizgnął mu się, lądując na kolanach brunetki. Dziewczyna podniosła go i założyła go na swój łepek.
- I co zamierzasz w związku z tym? – zapytała.
- Dzisiaj po południu pójdziemy na obiad do panicza. Powiem o tym Sebastianowi, bo gdyby nasz młody hrabia się o tym dowiedział… cóż, było by nieciekawie – stwierdził srebrnowłosy obejmując dziewczynę.
- A Grell? – Usagi wskazała na czerwonego Shinigami, który właśnie spadł z trumny i usiłował odkleić się od świeżo wypastowanej podłogi.
- Cóż… – zamyślił się Undertaker drapiąc się po głowie. – Myślę, że możemy go to zostawić.
- Czy ty do końca upadłeś na głowę!? – fuknęła dziewczyna niezbyt zadowolona faktem, iż ten czerwony wypłosz miałby zostać sam w tym zakładzie pogrzebowym.
- Będę grzeczny – Grell wstał wreszczie z podłogi i z oczętami kota w butach spojrzał w stronę Usagi.
- No niech będzie – machnęła ręką biorąc z koszyka jabłko. – Ale żeby było jasne: od moich rzeczy WARA!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz