Rok 1889. Wielka Brytania, Londyn.
Londyńskie ulice o tak ponurej porze roku, jaką była jesien, świciły pustkami. Ludzie najczęściej wyjeżdżali gdzieś, aby jeszcze przed srogą zimą pozwiedzać to i owo. Jednakże nie robili tego wszyscy. Jedną z takich osób był młody hrabia, który od tragicznej śmierci swych rodziców, zmienił się nie do poznania… Zawsze radosny i uśmiechnięty chłopiec zmienił się w chłodnego i niczułego bachora, który nie widział niczego poza chęcią zemsty. Dość niedawno stracił też ciotkę – Madam Red – i zapewne gdyby nie została zabita na jego oczach w niespotykanych okolicznościach, zapewne nawet by się tym nie przejął… lecz i tym razem na jego twarzy zagościł klasyczny pokerface.
- Sebastianie – hrabia dopijał właśnie do końca popołudniową herbatę.
- Tak, Paniczu? – demon ukłonił sie nisko swemu panu.
Od kąt zawarli kontakt, zwany potocznie paktem, Sebastian stał się jego lojalnym służącym, lokajem, wręcz psem, który za swoim panem jest gotów pójść nawet w ogień. Cóż, właśnie na tym polegał ich pakt…
- Przynieś mi coś słodkiego – odrzekł Ciel Phantomhive, na co usłyszał jedno i to same zdanie, wypowiadane przez lokaja:
- Yes, my Lord.
- Sebastianie, mam dziwne przeczucie – jednakże młody hrabia zatrzymał jeszcze na moment swojego sługę, wstając z krzesła i spoglądając w stronę okna, przez które wpadały promienie zachodzącego słońca. – Coś niedługo się wydarzy.
Kamerdyner ukłonił się tylko i zniknął w drzwiach. Chłopiec spojrzał w tamtą stronę i zrzucił z biurka filiżankę, która roztrzaskała się na małe kawałeczki.
- No rozśmiesz mnie – nalegał srebrnowłosy mężczyzna, stojący nad otwarta trumną.
Oczy zasłaniała mu przydługawa grzywka, a ręce ukryte miał w długich rękawach szaty. Wokół siebie roztaczał mroczną aurę – szczególnie wtedy kiedy zachwycał się zwłokami.
- Undertaker, co ty znowu wyprawiasz? – do zakładu pogrzebowego, który właśnie prowadził ów dziwny mężczyzna, weszła młoda brunetka niosąc kosz pełen jabłek.
- Ja?! – Undertaker podskoczył z zaskoczenia i natychmiast zamknął trumnę z ciałem, któremu się przyglądał. – Nic takiego.
Dziewczyna zmierzyła go wzrokiem wcinając jedno z jabłek, które przyniosła. Nie była zbyt zadowolona z faktu, iż jej nowy opiekun, miał tak… dziwne hobby, choć czego mogła się spodziewać po legendarnym Shinigami? Że będzie cały czerwony i będzie sobie strzelał Słit Focie? A nie zaraz znała kogoś takiego – tego oszołoma Grella, który zabił swoją panią, tylko dlatego, ze nie była zdecydowana.
- Mógłbyś się trochę ogarnąć i zając rzeczami, które są ważne – stwierdziła Usagi, bo takie właśnie nosiła imię.’
- A czy ty mogłabyś przestać jeść te jabłka? – grabarz skrzyżował ręce na piersi zaczynając droczyć się z dziewczyną, ale w odpowiedzi dostał owocem po głowie.
- Zamknij się, Undertaker! – fuknęła biorąc kolejne czerwone jabłko.
- Oj, nie obrażaj się na mnie, przecież wiesz, że te wszystkie martwe ciała nie są takie jak ty – kapelusznik objął dziewczynę w pasie i już chciał ją pocałować gdy natrafił na owoc.
- Wiesz, że Shinigami jedzą tylko jabłka – Usagi uśmiechnęła się wścibsko.
Słońce powoli już zachodziło odbijając swój blask w pobliskim jeziorku. Liście już prawie opadły, pozostawiając puste gałęzie. Wszystko było w tak jaskrawych, pięknych kolorach. Krajobraz po prostu cieszył oko. Z jednego ze wzgórz, z którego było widać miasto i jego obrzeża, na ten przepiękny obrazek, spoglądała pewna postać. Miała na sobie zwykłe, stare ubrania, czapkę beretke na głowie i jedno zasłonięte, bandażem oko. Drugie natomiast, ciemnoniebieskie, błyszczało radośnie w świetle promieni zachodzącego słońca. Na jej twarzy widniał uśmieszek, godny samego Undertakera.
- Wreszcie cię znalazłam, Cielu Phantomhive.
Do pokoju Hrabiego wpadła nagle cała służba, zaniepokojona hałasem, który z tamtąd dobiegał.
- Paniczu! – pierwszy do pokoju zajrzał Sebastian a za nim do środka zajrzało kilka znajomych głów.
Ciel siedział obok przewróconego regału, z książkami, które w chwili obecnej walały się po całym gabinecie. Chłopak trzymał w rękach jedną z grubszych ksiąg należąco do rodziny Phantomhive. Bardzo uważnie przeglądał jej strony, aby w końcu stwierdzić.
- Tutaj czegoś brakuje…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz