Muzyka

niedziela, 1 grudnia 2013

Axis Powers Academy - Jak to z naszą Usagi było

Dzisiaj niespodzianka! Za ten rozdział APA nie jestem odpowiedzialna ja, nie Tsume, a…. USAGI! Moim zdaniem rozdzialik jest epicki i naprawdę śmieszny… Ano i nareszcie wiemy jak to się stało, że Usagi trafiła di naszej szkoły:

Szkoła. Każdy gdzieś chodzić musi, dorośli do pracy, młodzi do szkoły. Tłumy ludu przelewały sie jak zawsze przez główną bramę do wielkiego budynku będącego przedszkolem, podstawówką, gimnazjum i muzeum . W sumię….. Ta szkoła miała Wrzystko byleby zgromadzić jak najwięcej ludu . No właśnie lud. Wszyscy byli ubrani w mundurki ponieważ miał przyjechać ktoś warzny. Mi to byłoby obojętne gdyby nie jeden fakt. Musiałam ubrać spudniczke.
* retrospekcja *
- Jak to mam iść w TYM czymś ?!- Wydzierała sie w najlepsze wściekła brunetka
- Ojć kochana, przecież wiesz że dziewczęcy mundurek składa si…..
- Ty mnie tu nie kochaniuj tylko wymyślaj jak tu mnie zwolnić ze szkoły! Ja w tym nie pójdę do ludu!!! – Brunetkę było słuchać już chyba w całym *Pireus.
- Jak ciebie jeszcze raz w szkole nie będzie to cię wyrzucą – odrzekł se stoickim spokojem wysoki brunet.
- Ale że mam zajebieaszczego starszego brata i to w dodatku nauczyciela w tej szkole to mnie nie wywalą….. Chyba
- Już wiem !!
- Nie nie wiesz
- Ale nawet nie wysłuchałeś.
- Znam ci . Uwierz kolejny raz nie łykną historii z kotem sąsiadki w fontannie.
- Orfeas nie masz za grosz fanta….
- A ty kobie…… – Nieskończył mówić a przerwało mu głośne wołanie z dołu . I nawet dobrze ale kij z tym i tak potem oberwie. Tak dla przypomnienia.
-USAGI!!!!! Ty leniu parszywy pakuj manatki i jazda mi do szkoły!! Brunetka jak na wałołanie zjawiła nie na dole w pełnym rynsztunku szkolnym (czyt . Mundurek i torba ,oczywiście pusta bo co podręczniki i zeszyty mam w niej nosić phii niedoczekanie )
- Tak mamo ?
- Co z ciebie za dziecko !
- Tak mamo…
- Słuchaj co do cb mówię!
- Tak mamo …
- Nietaktowne sie zachowujesz i jesteś taka mał…..
- He – he- her- her herbata ci stygnie
- O dziękuje Rodzeństwo wymieniło ze sobą porozumiewawcze spojżenia i stwierdziło że pora znikać . Iść do szkoły ;-;

* koniec retrospekcji*

Brunetka wchodząc do szkoły napotkała na sobię wzrok całego ludu zgromadzonego na korytażu. No tak, Usagi pierwszy raz w babskim mundurku. Nie nawidzie sukienek i spudniczek. Zawsze ubierałam sie jak chłopak. I nawet do 5 roku życia myślałam że nim jestem, a Że wyglądam jak chłopak to dano mi chłopski mundurek. Buyeach spodnie rządzą !!!!
- Dzień zapowiada sie niezwykle interesująco.
Mruknełam sama do siebie idąc do swojej szafki. Hymm… Zaczynam lekcje dopiero za 3 h. To sobie coś poczytam. Nie ma to jak dobra lektórka na rozpoczęcie dnia! Dzwonek. Kurde czamu on jest taki głośny. To nie do wytrzymania jest no! Ale, skutecznie rozgania lud z korytaża do klas . Poczekałam aż będę sama na korytażu i poszłam do najbliższej ławki rozwalając sie na niej. Taak cisza, spokój i yaoic. I żyć sie chce!
- Niezawygonie ci? – Przerwał mi jakiś głos. Jak on śmiał mi przerywać w środku lektóry no!
-Czego?! – Podniosłam wzrok znad lektóry, widok który ujżałam był tak wstrząsający że z wrażenia spadłam z ławki. – Legolas ?! – Wrzasnełam wstając.
- Nie…
A no to nic tu po mnie. Już miałam sie zbierać.
- Poczekaj mam coś dla ciebie.
- Co mój brat zrobił? – Rozglądajac sie po korytażu zauważyłam że przez moja ,,w miarę jak na mnie spokojna” reakcja przyciągnęła tłum gapiów.
- Porozmawiamy ale nie tu za dużo ciekawskich – Rzuciłam na odchodnym.- Co pan powie na część muzealną?
Cisza i starocie. Popatrzyłam na mojego rozmówcę. Tak starocie do niego pasują.
- Jestem ze szkoły i poszukujemy tam takich osób jak ty…
Rany facet wierz że czekanie nie boli? Nic do ciebie kurde nie mam ale której wersji POROZMAWIAMY W CZĘŚCi MUZEALNEJ nierozumiesz? Ok , spoko łaskawie cię dziś wysłucham . Może……
- Szkoła zapytała już o zgodę twych rodziców teraz tylko potrzebujemy twojej zgody ciągnął dalej….
Zaraz jak to : moji rodzice sie już zgodzili?!?
- Decyzja należy do ciebie – mówił takim tonem, że od samego słuchania zachciało mi sie spać.
- A gdzie to sie znajduje? – Zapytałam z zaciekawieniem. – Może gdzieś w Azji albo w Rosji. Zmiana klimatu może być ciekawa .
- Nie to tylko szkoła i we Włoszech jak już mówiłem, ale pewnie niesłuchałaś…
Świetnie moje marzenia szkole w Rosji takie epickie jebut w rzecywistość.
- Oczywiście że nie – moja szczerość mnie kiedyś wprowadzi w kłopoty.
- Wymagam troszkę więcej szacunku , moda damo – bulwers Legolasa wydał mi sie conajmiej śmieszny.
- A pan to ???
- Dyrektor, dyrektor tej szkoły.
Zamurowało mnie, mam przerąbane jak nie wiem.
- Zgadzasz sie ? Tak czy nie? – Wydał mi się troszkę już sytuacją poirytowany.
- Ale na co? – Zapytałam żeby bardziej go powkurzać, jak ja kocham ludzi gnoić. Szczerze, nigdy nie spotkałam takiego człowieka. Ale żeby odrazu tak sie wściekłać za niewinne pytanko? Może jednak w tej szkole będzie ciekawie? Kto wie, ale spróbować można!

- Zgadzam się, kiedy jest przwidziany wyjazd, za dwa /trzy tygodnie? – Zapytałam, może jakoś wykombinuje żeby czekając na wyjazd urwać sie z mojej obecnej szkoły na te dwa tygodnie.
- Dzisiaj, mamy dwie godziny do wylotu samolotu. Twoje żeczy są już spakowane i wysłane pod adres szkoły. Jeśli nie chcesz sie spuznić radzę ci pożegnać sie z rodzicami telefonicznie i jak najszybciej pojechać na lotnisko. Kurde gościu po co ten pośpiech. Rozmowa telefoniczna była dość krótka,mama życzyła mi możliwie jak najspokojniejszej drogi i dobrych ocen.
- Mamo a tata nie chce sie ze mną pożegnać? – Przerwałam 10 minutowe kazanie o tym jak sie zachowywać a jak nie.
- Nie, wyszedł chwile temu.
Zabolało, nawet nie chciał sie nawet ze mną pożegnać. Jesteśmy skłóceni prawie od zawsze. Mój ojciec jest shinigami, a matka człowiekiem. Za wszelką cenę chciał żebym była shinigami. Żebym zabijała ludzi. Jak on. W wieku 10 lat oznajmiłam że niechcę zabijać. Od tego czasu dla niego nieistnieje. Jestem niewidzialna. Ale tytułek shinigami sobie zostawię, taki zaczepisty jest. Shinigami Usagi.
- Ale napewno jest z ciebie dumny.- Prubowała mnie pocieszać. Marnie to jej wychodzi.
- Tak, tak, mamo ja będę juz kończyć, pa .
- Pa.
Rozłączyłam sie nie miałam już ochoty na rozmowę z nią.
- Prze pana . Możemy już jechać.
I tak po 4 h męczarni w samolocie z chorobą wysokościową. Dotarłam na miejsce w jednym kawałku. Szkoła okazała sie dość duża. Miałam takie dziwne wrażenie że ją już kiedyś widziałam. Postanowiłam że potem ją troszkę pozwiedzam.
- Twoja walizka jest już w pokoju. Zaprowadze cię. Tylko się nie zgub po drodze.
- Dobrze.
Po jakiś 10 minutach spacerku po szkole. Dotarliśmy na miejsce. Pokój był nawet fajny. Z zamyślenia wyrwał mnie głos a raczej krzyk.
- O shit, Germania!
Germania?
– Khem – odchrząknął Dżermanio. – Jako, że macie tutaj wolne łóżko, musicie przygarnąć… przyjąć do siebie nową uczennice – po czym ulotnił się nadzbyd szybko, pozostawiając mnie na pastwę losu.
Nastała chwila ciszy, którą odważyła się przerwać …..właśnie kto ?
– Witaj w naszych skromnych progach. Jam jest Tsume, ale możesz mi także mówić Pan Olo.
– A ja nazywam się Necomi -Odparła druga.
Necomi …..kot ? Ciekawe…
– Usagi – przedstawiłam się.
– Króliczek!~
I już wiedziałam że dogadam sie z ludem tej szkoły

Pireus – miasto blisko Aten , Grecja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz